kobieta-zagadka blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2003

Własnie wrocila moja przyjaciólka… steskniłąm sie za nią tyle czasu jej nie bylo a wczesniej mnmie nie bylo… wogule ostatnio widzialysmy sie tylko smsami:P niestety nawet nie bede miala okazji z nia pogadac bo jedzie na woodstock… Wogule wiekszosc z moich znajomych tam jedzie…
JAk ja bym chciala tam byc……………, choc z drugiej strony jakbym tak naprawde chciala to juz bym tam byla, choc ojciec jest strasznie przeciw… Ale nie dziwie sie jak on patroluje tych ludzi w pociagach to widzi co sie dzieje…Ale troche tez patrzy stereotypowo a ja nie lubie stereotypow…
juz mi przeszlo zle samopoczucie… Wiem ze na pielgrzymce bedzie super bo w koncu udalo mi sie znalesc odpowiedni plecak, ale okazalo sie ze sa male problemy mamy z namiotem… no coz to nie moja sprawa ja tylko zostalam zaproszone nie mam zamiaru wybierac wole zostac postawiona przed faktem dokonanym… tak jest latwiej..
Spakowalam sie! jestem zadowolona ze ide nareszcie.. tyle lat chcialam a w tym roku to decyzje podjelam w 5 minut takze nie bede zalowala…Nie bylam na rekolekcjach wiec tu choc moze wymodle sie Noga mnie boli ale pielgrzym nie zwraca uwagi na wlasny bol:P

A poza tym dostalam mila propozycje wyjazdu na pare dni na koniec wakacji od calkiem niespodziewanej osoby..oczywiscie pojade:)JAk wszystko sie ulozy po mojejj mysli

Teraz siedze sama sama samotna w domciu, tata gdzies na dworcu, reszta w otmuchowie… A moj Marcinek gdzies nawet nie wiem gdzie… Albo jeszcze na wiosce albo juz na pielgrzymce… Tesknie za nim jak cholera tzn jak mam robote to staram sie nie myslec ale jak jest chwila wolnego to juz odrazu mnei zbiera… a nawet nie ma z nim zadnego kontaktu… choc dzwonil do mnie pare dni temu: powiedzial ze teskni i wroci jak najszybciej… ale czy ja mu jeszcze wierze?? A moze bedzie tak samojak z Łukaszem po Włoszech? Nie mam juz zaufania do ludzi ale on tez nie ma go przeze mnei wiec moze tyak mialo byc:)
Jak dzisiaj widac brakowalo mi mojego bloga i na pielgrzymce tez bede tesknic ale wroce:)

Ostatnio blog Gosi M tak mnie zaispirowal ze postanowilam czesciej pisac i opisywac swoje przezycia bo ostatanio to pisalam tu tylko suche fakty zadnych uczuc zadnych przemyslen dusze to w szystko w sobie tak ze juz czasami nie potrafie wytrzymac sama ze soba…

CZytam wlasnie Alhemika.. Dziwna ksiazka zmusza mnie do roznych przemyslen nie potrfie zrozumiec z staramsie

Wczoraj bylam na grillu pierwszy raz od dlugiego czasu pzelamalam sie i poszlam na spotkanie gdzie byla moja wspolnota gdzie byli moi pseudoprzyjaciele przyjaciele i Łukasz… jeden z niewielu wrogow jakich mam…:( I niespodziewanie znowu niespodziewanie odbylam z nim rozmowe… Od tamtego czasu rozmow bylo wiele ale jakos czuje w glebi duszy ze ta byla inna jakby jakies przeczucie polaczylo mnie z glosem wszechswiata i obiecalo ze juz nareszcie bedzie dobrze…
JA rozumiem nie musi mnie juz kochac.. ja do niego tez juz wiele nie czuje zwykla sympatie bo chlopak i przystojny i dobrze wychowany i zadbany i bardzo dobry, ale uczucie kiedys bylo i nie zostalo z niego nic oprocz wspomnien. zaluje tylko ze sa wsrod tych wspomnien rowniez te zle i dlatego zyjemy jak pies z kotem…
Ale sadze ze moglby juz mi wybaczyc i zapomniec i poznac od nowa postarac sie chociaz… ja naprawde jestem in nym czlowiekiem jestem inna D…. niz bylam wtedy Teraz przede wszystkim nie popelnilabym tego bledu…
Dobra ale wracajac do grilla i rozmowy powiedzial ze chce ze mna dobrze zyc, przeprosil mnie!!!!(on mnie az sie nie moge przestac zachwycac) za swoje zachowanie i to on pierwszy podniosl reke do zgody… Zawsze w wakacje jest taki czas ze probujemy sie pogodzic moze teraz wlasnie nastapi wkoncu upragniony przeze mnie spokoj…

NA grillu spotkalam wiele osob ktorych nie widzialam juz tyle czasu.. oczywiscie przywitanie bylo mile ale potem nikt prawie nie zauwazal mojej osoby… szczerze mowiac od pewnego czasu sie tego obawialam.. Bo a to nie moghlam pojsc na spotkanie a to nie moglam pojechac na wyjazd a to cos nawalilo i nie dalam rady pojsc na wycieczke, wkoncu nawet juz mnie nikt nigdzie nie zapraszal.. bo i po co w sumie… A ja coraz bardziej zamknieta w swoim swiecie nawet nie zauwazylam jak calkiem odcielam sie od ludzi.. w koncu mialam swojego Amrcina rodzine otmuchow,,, to tzeba bylo robic inne zeczy przestaly sie liczyc… Mialam nadzieje na rekolekcje bo chociaz tam moglam znowu sie poczuc we wspolnocie… niestety wtedy musilalam wyjechac do babci… juz teraz wszyscy sie strasznie zgrali… moi starzy znajomi jak Pumbik Basia Ania Zajac Rzeziu maja swoje tematy swoje wspomnienia ktorych ja nigdy z nimi nie bede mogla juz dzielic tak ze czuje sie bardzo wykluczona… Na tego grilla nawet poszlam z sulikiem ktory nie byl na rekolekcjach i nie czul z nimi wspolnoty bo zadne z moich przyjaciol nie chcialo tam miec mojego towarzystwa… KOniec zalenia sie!!! narazie koncze:)

„Nie bądź zbyt niecierpliwy (…) jedz wtedy kiedy jest pora posiłku, a kiedy wybija godzina marszu, idź”

Paulo Coelho

TAk! juz niedlugo dokładnie w sobotę wybieram się na pierwszą w moim życiu pieszą pielgrzymkę do Czestochowy… NIE wiem jak będzie w końcu mam pewne obawy… Nie martwie sie ze nie dojde, nie boje sie bolu nog… Boje sie bardzo reakcji mojej duszy… Tak wlasnie boje sie nawrocenia.. dobrze mi bylo w tym swiecie w ktorym ostatnio sobie zylam i nie wiem co zrobie jezeli potem trzeba sie bedzie wyzec tego… jak sie odnajde w nowym swiecie .. Oj juz sama nie wiem o co mi chodzi tak naprawde czuje sie bardzo rozdwojona ale nie na 2 kawalki…

Na wstępie mojego krótkiego listu serdecznie Cię pozdrawiam. Tak dotąd zaczynałam każdy list. Może to było i nudne ale nie umiałam inaczej. A teraz. Teraz jest inaczej bo poznałam dziwnego człowieka bardzo zabawnego, który nauczył mnie mówić od razu co myślę bez żadnych wstępów. TO TY. Jesteś szczerze mówiąc bardzo pogrzany, ale pomimo to Cię bardzo lubię.
W chwili, gdy poczujesz w sercu miłość i doświadczysz jej głębi, odkryjesz, że dla ciebie świat nie jest już taki sam, jaki był do tej pory. Tak właśnie to wymyśliłam, a może gdzieś przeczytałam. I jest to bardzo związane z tym co ci pisałam w pierwszym liście. Nie palę… Miałam w ogóle skończyć z nałogami, ale nie ze wszystkimi się da. Tak jak mówiłeś jak już raz spróbujesz, chcesz ciągle. Ale to wszystko niszczy miłość a bez miłości nie ma szczęścia, bez szczęścia nie ma nas. Pieprzę głupoty, ale znowu nie wiem o czym pisać nic ciekawego ostatnio się nie dzieje w moim życiu. Komórka mi się rozładowuje a misie mają uszka i nosek. A mój misiek to nie Michał tylko Marcin i powiedz czy to nie jest dziwne. Tragicznie niezwykłe. I pomyśleć, że ktoś mógłby pomyśleć, że ja mogłabym pomyśleć, że……. nevermind. Chciałabym być ładną zwinną smukłą wysoką blondynką o niebieskich oczach długich nogach i dużym biuście, ale i tak nie mogę zbytnio narzekać. Mam to wszystko, co jest naprawdę potrzebne: rodzinę, przyjaciół, wiarę, miłość, mam to coś w sobie ale do cholery nie mam ładowarki do komóry i co teraz będzie?
Teraz zajmiemy się odpisaniem na twój długi i obszerny list. Zadawałeś tam jakieś pytania? Zaraz sprawdzimy. dzięki za 6. mogłeś powiedzieć wcześniej że mam pisać jednolity nudny tekst to od dawna byś takie dostawał. Wiem ze jestem trochę bezczelna bo po tak długim czasie po prostu ci odpisuje bez żadnych wstępów, bez przeprosin. Ale ty to Ty i nie masz mi na pewno za złe. Tęsknię za tobą, za tym Broncjem, którym byłeś wtedy w pociągu: otwartym, zdziwionym, niepewnym i zaskoczonym. Za tym Broncjuszem opisującym swoje słodkie pokręcone przemyślenia i przeżycia w liście do mnie… Za tym, co wysyłam 100 sygnałów na dzień i pamiętał o mnie w smsach czy w złych chwilach pocieszał, martwił się, myślał. Który płakał nad nic ciekawego nie wnoszącymi słowami po pierwszym liście i nie wstydził się okazać wzruszenia.
Prosiłam Cię o pomoc. Nie pomogłeś. Dziękuje ci za to. Wiem ze powinnam sobie zacząć radzić sama w tym świecie gdzie i tak nikt nie ma prawa przeżyć w pełni szczęścia swojego nudnego życia…
cdn…


  • RSS