kobieta-zagadka blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2003

Postanowiłam napisac coś po raz ostatni w roku 2003. Wiem i zdaje sobie dobrze sprawę z tego, ze to nic nie zmienia, oprócz daty. Ze „NOWY ROK, STARY SHIT”. i tak na pewno będzie. Bo czemu niby miałoby coś być inaczej? Bo każdy sobie podsumowuje ostatni rok? A ja codziennie sobie podsumowuje swoje życie. Bo każdy robi postanowienia, jaki będzie w nowym? Ja codziennie próbuje coś zmieniać i pozbywać się wstrętnych przyzwyczajeń. Bo zaczyna się nowy rok to jakby nowy etap i można zacząc od nowa? A ja ciągle zaczynam od nowa. Bo życie to wieczna walka i pokuta za grzechy przeszłości.!!! Bo kazdy ma nadzieje, ze bedzie miał szczęscie w nowym roku i tego sobie życzymy, a przeciez tak naprawde kazdy z nas wie, ze nigdy nie bedziemy miec samego szczęścia. Że każdy rok, dzień czy chwila daje i szczęście i cierpienie.
Bo nic nie znaczy ze nowa data, ze nowy rok. Bo to ty jestes odpowiedzialny za swoje zycie od tego wczoraj kiedy sie urodziles az do pewnego jutra po którym juz nie bedzie nic.

Nie podoba mi się i nigdy mi się nie podobała ale wszyscy za nią szaleli więc postanowilam ja zobaczyć, przemyśleć i tekst strasznie pasuje, tylko ze nie w formie meskiej…. Strasznie, szczególnie ostatnio. A ty chamie mógłbyś mnie już zostawić w spokoju proszę!!!!

Znowu widzę ciebie przed swoimi oczami,
znowu zasnąć nie mogę, owładnięty marzeniami,
wszystko poświęcam myśli, że byłaś kiedyś blisko,
kiedy czułem ciebie obok wtedy czułem, że mam wszystko,
tyle zostało po mnie, tylko ty i setki wspomnień,
ile dałbym za to by móc o tym już zapomnieć,
teraz nie ma nas i nie chcę być tam gdzie ty jesteś,
znowu staniesz przede mną, zawsze robisz mi to we śnie,
będę patrzył jak odchodzisz, chociaż chciałbym się odwrocic,
będę myślał ile dałbym komuś, kto by czas zawrócił,
kto by zatrzymał wskazówki na ten jeden moment-
-w chwili, w której cię poznałem, poszedłbym już w drugą stronę.

To był sen na jawie, gdy marzenia się speniały,
wszystko takie realne, chwile szybko tak mijały,
tylko my zamknięci w czterech ścianach,
atak wojny, ważne tylko ty byłaś obok, a ja czułem się spokojny,
pamiętasz jeszcze te dni, całe miesiące,
pamietasz? chcesz zapomnieć? ja nie mogę, wiem że błądzę,
stąd te kiedyś opowiastki – ja, ty i srebrna taca,
kiedyś to nie przerażało, już do tego nie chcę wracać,
aura zepsucia w powietrzu, tracisz te 50%, chcę zapomnieć o tobie,
zatrzeć w pamięci te noce, by odeszły w niepamięć chwile,
które zwałem złotem, tamte chwile, ten tombak, bo już wiem co było potem

Moje myśli spiętrzone wokół jednej chwili,
kiedyś tak krótka potrafiła czas umilić,
teraz stojąc jakby obok wciąż się przyglądam,
już nie cieszy jak kiedyś, wspominam, myśle dokąd zdążam,
inne cele w życiu, inne plany i pragnienia,
muszę wszystko pozmieniać, tak jak czas wszystko zmienia,
to co było nie wróci, wiem bo czasem mam nadzieje,
po co mam więc pamiętać, ktoś by powiedział „stare dzieje”
wiem to, nie mogę zapomnieć jak było dobrze,
wiem to, skończyło się, mój własny pogrzeb,
wiem to, i proszę Boga: nigdy wiecej niech nie pozwoli na to,
by ktos trafil w moje serce

Ref:
Ile dałbym by zapomniec cię, wszystkie chwile te,
które są na ‚nie’ bo chce nie myślec o tym już,
zdmuchnąć wszystkie wspomnienia niczym zaległy kurz,
tak już po prostu nie pamiętać sytuacji,
w których serce klęka, wiem,
nie wyrwę się chociaż bardzo chcę, mam nadzieję że to wiesz i ty.

Chcę przestać kochac Cię!

Swięta minęły mi nudno.. objadłam się sporo, odpoczelam, obejrzałam filmów więcej niż w ciagu całego roku, a na dodatek jeszcze cały tydzień w domu trzeba siedzieć…:( Choć w sumie to dobrze, ponieważ jeszcze nie zdążyłąm nadrobić zaległości. Jestem leniem i nie chce mi się tego przepisywać:)
Poważna rozmowa z A. dała mi wiele do myślenia, chyba muszę sobie poukładac nie tylko w głowie ale i w życiu pewne sprawy. Dlaczego to jest takie trudne. Zresztą na moim blogu zawsze opisuje ciężkie chwile, nie wiem czemu. Chyba po to, aby potem sobie o tym móc przypomnieć w chwilach szczęścia. :P
Kazdy ma jakieś zarąbiste problemy a ja się przejmuję moim niepoukładanym życiem. Koniec.

Słucham właśnie wiadomości przedświątecznych i zadziwia mnie to wszystko… Jak 1/3 Holendrów może nie wiedzieć, co upamiętniają święta Bożego Narodzenia. Smutno mi przez to wszystko. Normalnie płakac mi sie chce, tym bardziej, ze mam świadomość, ze dla wielu moich przyjaciół, ze dla znajomych i nawet dla wielu członków mojej rodziny święta to tylko prezenty i wolne od pracy. Niby tradycja jest przestrzegana raczej, ale pusto, machinalnie raczej. Ciekawa jestem czy dla mnie kiedyś w przyszłości tez tak będzie. W tym roku nie jest tak.
Kocham Pana Jezusa i rozumiem, tzn nie rozumiem ale uświadamiam sobie to, że BÓG STAŁ SIĘ CZŁOWIEKIEM po to aby zobaczyć trudy życia ludzkiego i zbawic nas! Bóg się rodzi dla nas i ważne jest to, aby zobaczyć znowu sens świąt. Ciesze się, że jest ta cała piękna tradycja, bo to jest szansa na powrót…

Specjalnie dla Was Orędzie z Gorty Betlejemskiej….

-Narodziłem się NAGI, mówi Bóg, abyś ty potrafił wyrzekać się samego siebie.
-Narodziłem się UBOGI, abyś ty mógł uznać mnie za jedyne bogactwo.
-Narodziłem się W STAJNI, abyś ty nauczył się uświęcać każde miejsce.
-Narodziłem się BEZSILNY, abyś ty nigdy się mnie nie lękał.
-Narodziłem się Z MIŁOŚCI, abyś ty nigdy nie zwątpił w moją miłość
-Narodziłem się W NOCY, abyś ty uwierzył, iż mogę rozjaśnić każdą rzeczywistość spowitą ciemnością.
-Narodziłem się W LUDZKIEJ POSTACI, mówi Bóg, abyś ty nigdy nie wstydził się być sobą.
-Narodziłem się JAKO CZŁOWIEK, abyś ty mógł stać się synem Bożym.
-Narodziłem się PRZEŚLADOWANY OD POCZĄTKU, abyś ty nauczył się przyjmować wszystkie trudności.
-Narodziłem się W PROSTOCIE, abyś ty nie był wewnętrznie zagmatwany.
-Narodziłem się W TWOIM LUDZKIM ŻYCIU, mówi Bóg, aby wszystkich ludzi zaprowadzić do domu Ojca.

Tylko jeszcze nie wiem co chce napisać… Tzn chce napisać tak wiele rzeczy… aż nie wiem od czego zacząć…
Życie płata wiele figli, to czego nigdy nie chciałaś, nie pragnęłąś, nawet nie pomyślałaś, że moze być to tobie dane, czasami przychodzi. Choć wielu ludzi wkoło tego pragnie, jest to dane akurat tobie… I wtedy Ja przynajmniej się boję. Że to nie było dla mnie, że komuś coś zabieram… Ale potem przechodzi. Trzeba się nauczyć być wdzięcznym dokładnie za to, co dostajemy. Choć nie dostajemy tego czego chcemy, choć wydaje się to złe i nieodpowiednie, choć się bronimy, to to jest właśnie dla nas. Przyjmę to i tyle!
Co do tego, o czym ostatnio tak wiele myślałam, o tym, ze znowu chciałabym cofnąć czas, to sądzę, że to nie tak, że ja poprostu po cofnięciu czasu wcale bym lepiej nie przeżyła mojego życia, tylko bym uciekała przed swoim życiem. Uciekałabym przed tym, co jest tylko moje, co teraz mam tylko dla siebie. Zycie powtórne byłoby gorsze, bo byłoby ucieczką przed życiem!!!
Swięta idą, czas piękny… Spokoju, odpoczynku. Jak zwykle wydawało mi się, ze już nic z tego, ze święta będą beznadziejne,… na szczęście wrócił wcześniej i chyba już się mu nie uda ich popsuc.Za to popsuł mi się kontakt z pewną wazną osobą, nawet nie jedną… Strasznie szkoda.. Ale wybaczę w święta na pewno wybaczę. Choć to niełatwe będzie.. Kurde niełatwe… Niby takie nic, ale… Wiem jak to jest, jak boli, gdy sie nie mozna wybaczyc, a jeszcze bardziej, kiedy to tobie nie chce wybaczyc… Moze dam rade co??
NIe mam prezentów, kartek, zadnych potraw jeszcze. Ale przygotowuje swoje serce, pierwszy raz chce przezyc dobrze sama swięta. Egoistka??? Być moze…..

I nie wiem po co mam pisać… Nic się nie dzieje, a to co się dzieje to sie nie nadaje do publikacji… No ale najważniejsze jest to, że chyba mi już trochę przechodzi i wczoraj po raz pierwszy od tygodnia wyszłam z domu… Choć po tym wyjściu znowu nie czuje się zdrowa, a raczej bardziej chora, mam większy katar i gardło bardziej boli:( Ale mamusi tego nie powiem… Nie chcę spędzić całego życia w domu… Buuuuu.

A tam, dokąd wyszłam, było bardzo ciekawie… choć jak zawsze, a wczoraj szczegolnie, dobrze mi sie rozmawiało… I pozniej pozno w nocy tez jeszcze gadalismy…

Kurde! Zycie jest niesprawiedliwe, a głupota to najgorsza rzecz na świecie… Juz nigdy nie chcę się uczyć na własnych blędach… A niestety ciągle jakoś tak się dzieje…

Do wakacji muszę się zmienić, nie wiem jeszcze jak, ani co, ale muszę…. Cos chcę ze sobą zrobić, coś, co mi pomoże lepiej żyć!! Bo moje życie jest trochę jałowe, choć staram się sobie je czasami uciekawiac.

Dobra narazie koncze, jak mnie złapie wena to napewno cos naskrobie.

On…

4 komentarzy

Napewno jestem przez niego lepsza… Lepsza, spokojniejsza, milsza, staram się jak mogę… Uśmiecham się nie tylko do ludzi, ale do ścian, obrazów, zdjęć, myśli… Cudowny stan… Spokój i harmonia… Naprawdę jest lepiej, czuję się lepiej… Tak lepiej.
A On?
Czasem jest. Wtedy, gdy przychodzi, gdy jest, czuję, że chcę być lepsza, że chcę przenosić góry, że muszę się uśmiechnąć, zagadać, zachować. I jest cudnie. Chcę i mam siłę być szczęśliwa.
A potem nagle, bez wiekszego uprzedzenia, zwyczajnie jak niby nigdy nic
odchodzi..
A ja?
czekam, aż wróci,
nalewam kolejną filiżankę herbaty indyjskiej, stawiam owoce i ciasteczka i czekam…
A on?
Wraca… Po pewnym czasie wraca i jak niby nigdy nic uśmiecha się i mówi: „…?”
i znowu… Zycie nabiera uroku…. Znowu moja marudna natura, moje narzekanie, moj bol nic nie znaczą… Chcę być szcześliwa…

Dziękuję Ci, ze czasami stajesz na mojej drodze, ze się na niej pojawiłeś i chyba jeszcze nie jest czas byś sobie poszedł… Ja wierzę, zostałeś mi dany, aby nauczyć mnie tak wiele…. Na pewno tak będzie.

NIC SIĘ NIE DZIEJE PRZEDWCZEŚNIE, NIC SIĘ NIE DZIEJE ZA PÓŹNO, WSZYSTKO SIĘ DZIEJE W SWOIM CZASIE, WSZYSTKO… WSZYSTKIE SPOTKANIE, UCZUCIA, ODEJSCIA, POWROTY, CZYNY, ZAMIARY. ZAWSZE DOBRA GODZINĘ WYBIJĄ BOŻE ZEGARY.

Przepraszam wszystkich, którzy przeze mnie cierpią…. A teraz jest ich wiele….

ojejejejej

1 komentarz

Kurcze nie wiem co się ze mną dzieje, już dawno się tak nie zachowywałam… Można to złożyć na wiele rzeczy: choroba, szkoła(koniec semestru), brak dotleniacza z powodu choroby, nuda, samotność, stan przedmiesiączkowy:P, zmiana szablonu… itd, itp.wiele innych rzeczy można by wymyślić….
Ale to wszystko chyba nie jest prawda… bo moje zachowanie zalezy tylko ode mnie.. Przecież wystarczy się trochę postarać, a będę miła, uczynna, sympatyczna… Czy może chcę innych obarczyć moimi cierpieniami, czy może chce sobie ulżyć wiedząc, ze inni cierpią, czy zadroszcze im zabawy, podczas gdy ja musze leżeć. A może się boje, choć nie dopuszczam tych myśli, to one tkwią w mojej podświadomości… Dla mnie to koniec świata, a oni się z tego śmieją:( Boże, nie wiem co mam robić.
Nic mi nie pomaga… Myślałam, zaproszę kogoś pogadam pośmieje się zapomnę!!! Pogadam na gg zapomnę, bedzie fajnie… A tu dupa! nie umiem sie zachowac normalnie, nie jestem normalna… Nigdy nie byłam i nie bede normalna….
Nie umiem rozmawiac z nim… tak co drugi dzień mi sie uda….
Wszystko się naparwde rozpada, i to nie tylko mi… JAkiś kurewski czas zmian czy co???
Modlitwa nawet nie daje mi spokoju, bo co to za modlitwa, kiedy nie można pójść i spotkac się z Jezusem w kościele, w ciele i krwi….
niby jestem, niby nie… Wygetacja… Brak zasad… chwilowy brak ambicji, brak wartosci, brak czegokolwiek… Wyzuta, wyprana, wnerwiona… Stan mojego ducha… POdsumowanie na mniej niż 0!

Zostań i bądź w mych ramionach niewinnie schowana
Zostań i bądź tak zwyczajnie w milczeniu do rana
Blady horyzont wyznacza nam cel
Zmęczony tak jak ja
Nie wiem czy dom nasz daleko
czy jest?

Niebo całe we mgle
Zanurzę się w niej
Widzisz ból, jest tylko chwilą
Popłynę do gwiazd
Nie będziesz się bać
Wiele dróg wiedzie do nikąd
Droga do nikąd

Zostań i bądź i gdziekolwiek dojedziesz
pamiętaj
Zostań i bądź za kolejnym zakrętem
gdzieś czekam
Znika horyzont zaspany jak ja
Zmęczony budzę czas
Nie wiem czy dom nasz daleko
Czy jest?


  • RSS