kobieta-zagadka blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2004

Żyję jakoś jeszcze! Ostatnio bywało różnie. Oczywiscie, że od wyjazdu z dziećmi dużo się zmieniło… Ale nie na lepsze, chyba raczej. Byłam otępiała, obojetna, zasmucona i zagubiona przez długi czas. Nic nie miało dla mnie sensu. Mogłobyć, nie musiało. Wegetowałam tak od spania do spania, od szkoły do szkoły, od znajomych do znajomych. Ale nic mnie nie cieszyło. Bywa. Ale dziś, gdyby nie to, że muszę się wyspac, to mogłabym skakać, cieszyć się, robić cokolwiek. I wszystko mnie raduje.
Potrzebowałam odpoczynku. Ale nie takiego, kiedy się siedzi w domciu przed komputerem. Ani nawet takiego, kiedy sie możnaw wybrać do parku czy kościoła wieczorkiem. Potrzebowałam kontaktu z ludźmi, z naturą, z Bogiem żywym i prawdziwym. I pojechałam do Lednicy.
Wspaniały wyjazd. Nie zapomnę go. Choć moze duchowo nie był zbyt intensywny, zabrakło mi pewnych elementów, to ogólnie był świetny. Odpoczełam, było mi tak dobrze, kiedy mogłam tam leżeć w pięknym słońcu, pośród 200 tysięcy młodych ludzi i śpiewać na cześć Pana!!! Tak dobrze mi było, tak bardzo dobrze. Jak na pielgrzymce. BYłam radosna jak nigdy, chciało mi się śmiać, skakać, wariować dla Pana. Przywrócił mi radość to pewne. TAk sobie wymyślił, że w tym roku zwykłe zesłanie nie dla mnie. I pewnie jakbym poszła tutaj, to żadnego pożytku ze mnie by nikt nie miał. Bo nie byłam w kompletnym nastroju. A tam… CZułam, że jestem tu, gdzie mam być tego dnia. A najpiękniejszy moment, to kiedy wnosiłyśmy chlebki na górę koło rybki, a na dole 200 tysięcy mlódych ludzi śpiewało, z zapalonymi świeczkami i obserwują nasza procesję. Takie poczucie wspólnoty, miłosci i dobra stamtąd biło. Nie żałuję. Ale już wiem, że za rok bedę miała dylemat…
Szkoda że Lednica jest w Zesłanie Ducha Świętego. Bo tak bardzo nie podoba mi się konieczność wyboru. Szczególnie, że Bog nie zawsze wystarczającpo głośno mówi, co robić…:P
Spałam własnie pół niedzieli. Byłam trochę zmęczona. To dlatego,że przez całą drogę nie mogłąm sie połozyc. TAk bardzo chciało mi się spiewać, uwielbiać, zachwycać sie nad pięknem świata, który tak dawno już mnie nie cieszył. I jeszcze przy okazji dziekuję ojcu Grzegorzowi, który uprzyjemnił nam wyjazd doskonałą organizacją i swoim super charakterem. KOlejny świetny człowiek…:P (I zna Szymka i też twierdzi, ze sz. to fajny facet:)
Przywiozłam pierścień miłosci. Miałam nawet dwa. Księdzu nie chciał go. Szkoda… A jak tak bardzo chciałabym mu się jakoś odwdzięczyć za te wszystkie dobra, których od niego doswiadczam. Chciałam mu go dać. Ale w końcu nie przyjął. Aż w końcu pierścień trafił do „mojej jedynej, prawdziwej i realnej miłosci” :P

Dzieci

1 komentarz

Dov Beer de Mezeritch został zapytany:
– Za czyim przykładem powinno się podążać: pobożnych ludzi, którzy poświęcają swoje życie Bogu, czy też za przykładem uczonych, którzy szukają zrozumienia woli Wszechmogącego?
– Najlepszym przykładem jest dziecko – odpowiedział
– Dziecko niczego nie wie. Ono jeszcze nie nauczyło się czym jest rzeczywistość – skomentowali ludzie
– Wszyscy się mylicie, ponieważ dziecko posiada trzy zalety, o których nie powinnyśmy nigdy zapominać – powiedział Dov Beer. – Zawsze są radosne bez powodu, zawsze są czymś zajęte, a kiedy czegoś chcą, wiedzą jak domagać się tego mocno i z determinacją.

TAk właśnie przeżyłam ciekawy dzień z dziećmi. Były całkiem grzeczne, choć nei wszystkie. Były kochane i potrzebujące miłości. Były wreszcie bardzo zajmujące, co było ich największą zaletą… I ufne. To piekne być dzieckiem. Dzieci sa wspaniałe. I nie tylko te malutkie, jak zawsze myślałam, ale wszystkie! Szkoda,że nie mam na co dzień żadnych dzieci w towarzystwie. Może wtedy częściej bym się uśmiechała. One są takie rozbrajające, bezproblemowe, zabawne, szczęśliwe. Cieszą się życie, każdą jego chwilą. Chcę być jak dziecko!!!

Dużo

Brak komentarzy

Dużo się stało ostatnio. Zresztą w ogóle mam cięzki czas. Najpierw dwa dni wyrwane kompetnie z życiorysu, płacz nieustanny. Nie mogłam się opanować. Musiałam płakac… Musiałam dać upust tym wszystkim złym rzeczom z mojego serca i duszy. Przepłakane noce, dni. Dziękuję tylko paru osobom, które nadal trwają. I chcą pomóc. Ja na ich miejscu już bym siebie opuściła.. Dziękuję równiez księdzu za rowery w najcieższy dzień mojej przeprawy… Były mi bardzo potrzebne… tam nie wypadało płakać :P
Potem dwa dni kompletnego zastoju psychicznego.. chodziłam jak zahipnotyzowana… I jeszcze mi chyba nie przeszło. choć dziś się okazało, ze jest lepiej. Na szczeście wszystko się jako-tako ułożyło.
Jeszcze jedno mnie nadal gnębi. Brak kontaktu z jedną, bardzo bliką mi osobą. Wiem, ze należy mi się. Ale… Brak mi, bardzo… Jeżeli to przeczytasz kiedyś, wiedz, ze pomimo, że tak daleki, jesteś mi nadal najbliższy… Ty M. a nie on….
Życie płynie swoim torem, nie zmieni go tylko dlatego, że mi się tak podoba… Mysle, ze to nawet dobrze. Bo Bog stworzył swiat idealnie… Mój świat byłby z nieskonczoność razy gorszy… Więc zachowajmy harmonie, wtopmy sie w nature, przestanmy sobie przeszkadzac, a zacznijmy pomagac… I mówie to przede wszystkim do siebie… Jedność, równość i braterstwo..!

Notka

2 komentarzy

Dziwne dni. Znowu. Ale dostałam wczoraj milion wskazówek, że nie powinnam się załamywać. Nie warto. I tak mam tyle, że wielu by pozazdrościło. A to, że nie wszystko się udaje, że nie wszystkie, a raczej prawie żadne marzenia się nie spełniają? No coż trudno…. Nie można miec wszytskiego. Ale jestem strasznie zawiedziona… Czekałam, Tak długo czekałam, tak długo. I neistety nic z tego. I będę dalej czekała, ale im bardziej się to w czasie wydłuża, tym bardziej tracę nadzieję. Poza tym ten pomysł ostatni jakiś tak głupi też był. I w ogóle trzeba coś zmienić.
Niech tylko zdadza matury… Niech mój brat ma choć 70 pkt z egzaminu… I niech chociaż przestaną mnie nienawidzić. I żebym zbyt często nie musiała przepraszac. TYle na dziś mi wystarczy.

„I znów obudził się piękny, już prawie letni dzień. Promienie słońca biegały powoli po szybie okna, aby następnie przez malutką szczelinę wbić się do szaroburego pokoju. A tam, w kącie skulona, samotna siedziała dziewczyna. Twarz ukryła w dłoniach, ale nie płakała. Jej umysł był pusty. Chciała uwolnić się od wszystkich tych myśli, które co chwilę zalewały ją potokiem i nie dawały życ. Nawet jej to wychodziło, powtarzała sobie, że już nie mysli… Tylko co robiła? Trwała w takiej nicości, wyglądała na zahipnotyzowaną. Po chwili jednak coś nią wstrząsneło. Podniosła głowę, zaczęła zastanawiać się, co ona robi… Jaki to ma sens.
Lecz czy w ogóle cokolwiek ma sens? Mówią jej, że wiara ma sens, że całe życie ma sens w oczach Boga, że jest nieustanną wędrówką do Niego. Ale czy ona w to wierzy? Jej wiara…
To było coś dziwnego. Przyszła nagle w chwili uniesienia. Zalała jej serce. Zakochała się w Bogu. Ale taką miłością… po prostu się jej podobał. To, co obiecywał, o czym mówił. Nadawał jakiś sens bezsensowi codzienności. Ale co, jeżeli zacznie wymagać? I zaczął. Kazał, prosił, oczekiwał pracy nad sobą, posłuszeństwa. A przecież ona, ona sama najlepiej wie czego chce. Mówiła „Ja chcę zrobić to tak, powiedz Boże że tak jest dobrze”. Szukała potwierdzenia i zawsze je znajdowała. A potem, gdy okazało sie nie tak miała pretensje.

TAk, ona czuje, że coś jest nie tak. Po prostu jest zbyt pewna siebie. Nie przyjmuje żadnej krytyki, zawsze ma racje. Nikt jej nie mówił nigdy nie wolno, nie powinnaś. Zawsze była raczej geniuszem, mądra, dobra, ładna. Miała wszystko. Dano jej wiele i co dnia dostawała coraz więcej. Nie potrafiła niczego docenić. A może doceniała w jakimś stopniu, ale szukała wrażeń. Bo jeżeli coś dostanie, to może to zmarnować, dostanie nowe. Rozpieszczona jedynaczka… TAtuś kupił samochód. Rozwaliła. Leżąc w szpitalu, po tym ciężkim wypadku myślała, ze już wszystko stracone… A potem dostała nowy motor, blizn nie było. I znowu było super…
TAk marnowała wszystko. Niszczyła jedną przyjaźń, bo po co jej koleżanka o której już wszystko wiem. Czas na inną. A że tamta pierwsza nie chciała się odczepić, to odbiła jej chłopaka, puściła plotę.
Tak było. Przez wiele lat tak było. teraz widzi to wyraźnie. I pewnie jest, bo czemu miało by się zmienić. Jeszcze się nie zawiodła. A może własnie teraz, może nadszedł koniec. Koniec farta, wymian, roszad, marnotractwa. „Dałem Ci dużo, za dużo, nie skorzystałaś. Więcej nie dostaniesz.”
Czy to możliwe? Nie! Nie potrafi tego przyjąć i zrozumieć. I choć tak myśli w tej chwili, przypomina sobie wiele wcześniejszych sytuacji, w których też już miał być koniec tego „szczęścia”. I zawsze udawało się na nowo.
Błąd leży w niej. Jest egoistką. A tego nie zmieni. Łatwo powiedzieć nie zmienię. Ona chce być dobra, a to wymaga pracy. A pracy nikt jej ne uczył. Sama nie daje rady się nauczyć. Chce pomagać, korzystać, doceniać, cieszyć się. Ale nie umie. I tak będzie do końca. Rychłego końca.
Ciekawe, czy z tego też by wynikło coś dobrego. Podetnie se żyły, tatuś ją znajdzie, zawiezie do szpitala, uratują ją. I wtedy wszyscy będą ją kochali, pocieszali, troszczyli się, dawali dużo miłości. Nie będzie już samotna. Wyniknie z tego dużo radości.
A jeśli jej nie uratują? To umrze. Zawsze o tym marzyła. Zanurzyś cię w nicości. Wiele razy próbowała, ale nie umie tak zwyczajnie w materialnym życiu stać się niczym. Dopiero tam. Tam już nie będzie egoizmu, nie będzie jej pychy. Pozbędzie się tego wszystkiego. „Odwagi, nie bój się”- szepnęła.
Dopiero teraz widać, że trzyma w ściśniętej pięści żyletkę. Szybka myśl:”A może nie?” Za późno. Ostrze dochodzi do żyły. Wypływa krew, wypływa życie…. „

usłyszałam ta piosenke. jest cudna… taka fajna… bardzo mi sie podoba. Tylko szkoda, ze to moze być smutny scenariusz czyjegoś życia.. Mojego??

NAZAR „MOJA WOLNOŚĆ”
Jeszcze raz, jeszcze jeden raz
Kiedy byłem sam wśród bieli pustych ścian
Pomyślałem o tobie, i o naszych snach
O muzyce nocy i niebieskich ciał
O nie kiedy jestem sam
Minął chyba rok, jeden dzień lub dwa
Wciąż wyświetlam na nowo obraz dawnych dni
Deszcz uderza miarowo i pomaga mi w tym

Wymyśliłaś sobie całkiem dziką rzecz
Dzikie nowe życie, nową życia treść
Ale każda zmiana może zniszczyć coś
Ja nie wrócę już choć minęła złość
Jestem pewien że, do miłości klucz
Zgubiliśmy gdzieś po drodze i na zawsze już
To dlaczego wciąż prześladujesz mnie
Ja nie jestem wolny, a tak bardzo chcę

Ref: Nie chcę wolności bez ciebie
Nie chcę wolności bez ciebie
Nie chcę wolności bez ciebie
Nie, o nie

Ty wiesz, byłaś sensem moich dni
Których szukam dziś, ale ciebie nie ma w nich
Gdzieś tam roześmiana twoja twarz
Dziecka twarz, które grasz, jakbyś chciała cofnąć czas
Nie, my nie mieliśmy szans
Nierealność naszych uczuć rozdzieliła nas
Wybacz, jeśli zawiodłem cię
Ale byłem tylko pionkiem w twojej grze

Nie mogłaś nigdy zrozumieć mnie
Bo przecież każde z nas śniło własny sen
Pamiętasz gdy sięgaliśmy gwiazd
Ale ty chciałaś więcej niż ja mogłem dać
Kiedy jestem sam wśród bieli pustych ścian
Wciąż myślę o tobie i o naszych dniach
Ja wiem umknęło nam coś
Czego nazwać nie potrafię, miłość ukradł ktoś
Ref:
Nie chcę wolności już nie
Nie chcę wolności już nie
Nie chcę wolności bez ciebie

Przede wszystkim w szukaniu liczy się, żeby dobrze szukać i w dobrym miejscu a przede wszystkim trzeba wiedzieć czego się szuka. Szukanie jest długotrwałym procesem, więc jeden dzień jest tylko malutkim kroczkiem w stronę sukcesu. I najwazniejsze nie wolno się cofać. Można zawsze skręcić, ale nie cofać się. Ale na szczęście w przypadku człowieka cofnięcie czasu, nawet jeżeli wydaję się osiągalne, nie jest możliwe…
Myślę, ze to miejsce, które sobie wybrałyśmy… jest sporne. I wiadomo o co chodzi. Niby wszystko jest ok, tylko kto bedzie oddawał? I poza tym nam zawsze za szybko sie wydaje, że jest super:) Ale tak widocznie powinno być:) A w sumie dlaczego nie ma być super… Kiedyś dojdziemy do celu.. Tylko ja musze jeszcze wyraznie określić swoj cel, bo nie wiem czego chce. TO FAKT./
Piszą matury, piszą a ja nic nie wiem. i sie denerwuję. I znowu nie mogę se poradzić. Ale postaram się.
Jejku ile ja mam teraz rzeczy do zrobienia…. juz pomijam szkołe i dom, ale tak w ogóle. Kończę prawko, trzeba zaplanować wakacje, robota mi się szykuje i dużo wyjazdów, a ze soba to mam najwięcej pracy do wykonania. Muszę popracować nad swoimi osiągnięciami, zrobić coś pozytecznego, pomyslec o swojej przyszłosci. Mecze się w takie dni jak ten kiedy sobie uświadamiam, że ja w ogóle nie wiem co ze sobą zrobić….

spokój

1 komentarz

Znowu dostałam spokój. Tylko taki spokój szczerze to mnie nie pasuje. Zycia na nowo stało się czarno białe… Ale może takie powinno być, może kolory są niepotrzebne. W sumie ma być tak-tak nie-nie. Czyli czarno biało. Znowu czuje się zagubiona delikatnie. Tzn nie w swoich przekonaniach, bo znowu mi łatwiej, znowu uwierzyłam. Ale zgubiona w tej akcji.. Nie wiem co myślec, robić. Znowu popełniłam błąd. We wtorek chyba popełniłam błąd. I potem wiele wogóle błądów popełniam. Codziennie, kazdego dnia, każdej nocy, każdej chwili. Siet.
Oglądam mecz koszykówki i pan powiedział „faulował w tej akcji” i to własnie tak jest. Gramy mecz.. Ja kontra On. Po dwóch stronach, zamiast razem przeciwko światu, to my walczymy ze sobą. I to jeszcze z faulami co akcję. Smutno jest kiedy twój sprzymierzeniec dotychczasowy nagle staje się przeciwnikiem. Ale ja fauluje, zabijam, choć wiem, że nie powinnam, ale w obronie trzeba faulować.
Koniec roku się zbliza, wakacje. Pielgrzymka niedługo… I szymek.:) I wogóle fajnie będzie, jak zawsze. A następny rok: matura na karku… Coż… Jakoś to bedzie! wierzę.

hello

1 komentarz

Zbliżają się matury. Dużo moich znajomych zdaje je teraz. Ale wcześniej mój brat zdaje egzamin gimnazjalny i Agatka tez. Zyczę wam wszystkim powodzeni, trzymam za was wszystkich kciuki modlę się o powodzenie. Dacie radę. Mam nadzieję, ze za rok tez będziecie za mnie trzymać kciuki…
Coraz więcej myślę o mojej maturze… To jest okropne, że to już tak niedługo. Rok minie jak z bicza trzasnął i będę musiała zdawac.
Trzymam kciuki także za pewien projekt pracy dla mojego „kolegi”. Na pewno będzie dobrze. Będę tesknić, ale damy radę.
Życie lubi płatać figle, nie wiem co mysleć, ale chcę walczyć i kiedyś się uda. Nie potrafię wyobrazić sobie innej opcji… Musi być dobrze. Moje serce, dusza i rozum mówią, ze tak musi być, więc będzie. Tylko czy inni tez tak myśla?? Ci, od których to wszystko zalezy?? Nie wiem… Ale poczekam, popatrzę, zrozumiem więcej wtedy wreszcie sam, też włączę się do akcji…


  • RSS