kobieta-zagadka blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2004

Znowu się denerwuje, oczywiście bezpodstawnie. Bo czemu sama spałam cały dzień, a do kogoś mam pretensje, że chce się chwilę przespać. I tak zrobił duży wysiłek, żeby ze mną pojść wczoraj, więc teraz z wdzięczności chociażby powinnam dać mu czas:) Już mi w sumie przeszło, chociaż pewnie on teraz już się zdenerwował, że mu przeszkadzałam. A ja nie chcę znowu być tą niedobrą. Ja bym wolała miec wiecej cierpliwości!!!

Wakacje

2 komentarzy

Dziś mi przyszło do głowy, po moim wczorajszym dniu, że w gruncie rzeczy to wakacje są NUDNE! Tak po prostu. Normalnie jest ciekawie, bo masz toche szkoły ale można sobie uciec, albo zamiast słuchać nauczyciela sobie gawędzić z ludżmi. Wracasz poźno dość, musisz pomyśleć jak to zrobić, zeby nic nei zrobić, a wszystko się zrobiło. Chodzi mi o zabawę. A potem wybywasz. tylko nie za długo bo nastepnego dnia do szkoły i zazwyczaj tyle ci wystarcza.
A wakacje… Ciągłe spanie. Bo nie wiadomo czemu w wakacje sen się wydłuża neimiłosiernie. I musisz spać przynajmniej 12 godzin, żeby sie wyspać. Potem sie szwędasz po domu. Zastanawiasz się 30 minut co zjeść, nawet jeżeli coś robisz, to wiedzac, że masz cały dzień i w sumie nic nie zaplanowane(bo kto by w wakacje cokolwiek myslal, przeciez sa wakacje)robisz to pol dnia i nigdy do konca. Spotkasz sie ewentualnie z kims, ale on jest tak samo rozleniwiony jak ty i w sumie siedzicie i gadacie. I tak mija kazdy dzien. Juz nie daj Boże jak się wyjeżdza z rodzicami jak ja na 3 tygodnie. NUDA NUDA I JESZCZE RAZ NUDA …. JA CHCE DO SZKOŁY!!!!!!!!!!!

Piszę

1 komentarz

Nowa notka. Bo już dawno nie pisałam. Działo się dużo. Byłam w Osinie. Fajniutko było, całkiem sympatycznie. Potem byłam w Otmuchowie. Właśnie teraz jestem zaangażowana w organizację swojego życia osobistego i rekolekcji wakacyjnych. Skończył się rok szkolny, niedługo zakończenie roku. Będzie fajnie na wakacje. Wyjazd z rodzicami, potem rekolekcje, pielgrzymka. Już sie nie mogę doczekać. Byle by było w miarę ciepło i żebyśmy sie nie kłocili wszyscy.
Zakochałam się, fajnie nie? zakochajcie się też!!! :* :* :*

Chyba..

3 komentarzy

Tak chyba jest dobrze. choc czasem bywa źle. Dogaduję się z ludźmi, jestem miła dla wzystkich, nawet nic nie wiem, żebym o kimś plotkowała. Postępy sa duże. Nawet kłocimy się z rozsądkiem i jakoś lepiej nam idzie pogodzenie się:) Wczoraj byłam na spoko imprezce, a dziś zakuwajka do historii mnie czeka.. chyba sobie poczeka bo mi się nie chce:) NIe no żartuję, po raz ostatni w tym roku się uczę i muszę to zrobić zalezy mi na 5 z historii na koniec maturalnego świadectwa. Kto wie, czy to nie będzie moja ostatnia nauka w życiu tego przedmiotu. Choć chcialam zdawać ją na maturze, ale nie wiem czy nie ejst to samobójstwo:P Moja średnia bedzie cos koło 4,9, więc jak na moją szkołę, to jest rewelacyjnie. Tylko szkoda mi matmy i fizyki,informatyki. Ale cóż. Z chemii za to mam 6 i to jest kompletne zaskoczenie tego roku:) Ale się cieszę niesamowicie:) Lecę już doII RP:) NArazka:)

Deska

1 komentarz

Wchodzisz do wody.
Początek końca.
Po kostki.
Po kolana.
Po uda.
Po tyłek.
Głębiej. Szybciej ucieka grunt spod nóg.
Na palcach stąpasz po miękkim gruncie.
Głowa ledwo nad powierzchnią.
Oddychasz. Ledwo.
A potem pływasz. W bagnie.
Głupio się wrócić, zmarnować ten przebyty już dystans, czas.
Lepiej zabaczyć, co ejst po drugiej stronie.
Ciekawość i niechęć przyznania sie do błędu.
Zmęczenie-dość szybko.
I
Zaczyna się.
Toniesz.
Nie masz sił.
No, może resztki.
Myślisz-umieram.
Przyzwyczajasz się do tej myśli, podczas, gdy ostatkie sił ulatuję z ciebie. Śmierć długa i bolesna. Uświadamia Ci, ze nie możesz zrobić nic. Tylko czekać.
I nagle
Pojawia się ona.
OSTATNIA DESKA RATUNKU.
Nie brzytwa.
Całkiem ładna i porządna deseczka.
Łapiesz ją, doznajesz uczucia radości,nowy napływ sił, cudowne uczucie nadziei, ratunek od śmierci.
Co z tego, ze nadal jesteś na środku.
Że nadal nie masz sił.
Ze to tylko wydłuża się twoja śmierć.
Ty trzymasz. I wydaje ci się, ze żyjesz.
Może nawetwydaje ci się, ze owa deska to początek twojego nowego lądu albo część starego, do którego uda ci się wrócić.
I może nawet jesteś szczęśliwy.
A deska wkrótce odchodzi.
Nowa fala wyrywa ci ją z rak.
Nowe zmęczenie każe ci ją puścić.
Lub deska sama postanawia cię opuscić.
I co wtedy?
Zbarać nową nadzieję to gorzej niż zabrać starą.
Zrobić nadzieję i uciec.
Dać nadzieję, a potem odejść.
Ale ja…
JA jej nie wierzyłam.
Już dość dawno wiedziałam, ze tonę.
Przyzwyczaiłam się, można powiedzieć.
A deska. To strach przed śmiercią.
Moje tchórzostwo.
No i może
Niestety
Za to sie nie cierpię.
Może
taka
mała
kropeczka „nadziei”.
„Nadzieja żyje dłużej niż człowiek.”
Ale już odeszła
Więc ja też utonęłam. Po prostu.

NIe wierzcie deskom. Czekajcie (jeżeli chcecie jeszcze żyć) na łódź. Gdyby nie deska, żyłabym jeszcze, czekała i może łódź by przypłynęła. Ale złapałam się, wydawało mi się, że jest tak dobrze, że to znowumój ląd. I wystarczył krok, w którąkolwiek stronę. Tonę. Już utonęłam. Po prostu.

Wkurza mnie bardzo ta zmienność.
Zmienność nastrojów w wydaniu moim i innych.
Zmienność stosunków. Raz dobrze, zaraz bez żadnego powodu źle.
Zmienność ideałów. To co wczoraj było cool, dziś jest do dupy.
Zmienność marzeń. Co dnia pragnę więcej. I inaczej.
Tak….bardzo mnie to wkurza.
Nie powiem. Lubię jak się coś dzieje, zmienia. Ale nie aż tak. I nie tak często. A tym bardziej kiedy już nie wiem, co robić. Kiedy staram się o jedno, a kiedy to mi się udaje, okazuje się, ze to już dawno nieaktualne. Że potrzeba czegoś innego. Taka walka z wiatrem, który zawiewa ciągle z róznych stron.
Wkurza mnie pogoda. Zmienia się jak w kalejdoskopie.
Wkurza mnie moja rodzina.
I nie mogę znaleść nigdzie radości…
Uspokój się, daj się ponieść. I pamietaj, że: „Nie pokonasz miłości, nie zwiyciężysz jej”.


  • RSS