kobieta-zagadka blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2004

W moim życiu pojawiła się nuda. Nie lubię takich chwil. Ale czasem, a ostatnio coraz częściej takie chwile przychodzą. Odeszły gdzieś spontany, odeszło szaleństwo. A wszystko przez tą szkołę. Mam tyle na głowie, że nie wiem gdzie głowę wcisnąć, do której książki. Niby mam tylko 9 przdmiotów, ale większość prawie codziennie, poza tym muszę się przygotowywać na wszelkiego rodzaju fakultety i te sprawy i naprawdę czasami to nie mam nawet czasu piernąć. Oczywiście muszę się codziennie spotkać z kimś, bo jak nie to znowu będą pretensje, że się zamykam w domu i zapominam o świecie. Ale co to jest za spotkanie czy rozmowa kiedy ciągle myślisz ile tam masz w domu do nauki, do zrobienia….
W weekend jadę do KRAKOWA!!!! Cieszę się ogromnie, tyle ze ta radość ciągle się zmniejsza, kiedy mi uświadamiają ile ja mam nauki na następny tydzień, którą powinnam zrobić właśnie w ten weekend. Nawet sie będe sie mogła w pełni cieszyć Krakowem…Bez sensu.
Chciałabym mieć to już za sobą. Moge nawet teraz pójsć napisać, zdać na 30 dostać się na obojętnie jakie studia i miec to wszystko gdzieś. Ale nie… tak nie można.. Musisz najpierw przez cały rok wysłuchiwać dzień w dzień, jaka ta matura jest straszna i że napewno jej nie zdasz, jeżeli nie poświęcisz na naukę przynajmniej całego roku dzień w dzień po 4 godziny… Chyba kogos poryło :/
Ja chcę żyć prosze państwa, chcę żyć !!!

taka sobie notka

1 komentarz

Szary świat, robi się już jesień, życie znowu nabiera ciemnych smutnych odcieni. W takim krajobrazie nie łatwo jest być szczęśliwym, optymistycznym, zadowolonym z życia. Nie łatwo jest być po prostu sobą. Wczoraj mnie tak strasznie bolała głowa, jak wyszłam ze szkoły, że myślałam, że zwariuję. A na dodatek mam strasznego lenia. Nic mi się nie chce, nie potrafię zupełnie się wbić w rytm szkoły, za dużo myślę o wakacjach, za dużo mam wspomnień, za fajnie jest z Marcinem, z Bogiem, jest mi za dobrze, żeby myśleć wogóle o takich rzeczach jak nauka:)
Tyle bym zrobiła, tyle bym mogła zrobić, gdyby tylko mieć wolny czas. Choć w sumie może nie prawda. Bo przecież w wakacje kiedy siedziałam w domu i miałam niby tyle czasu, tyle możliwości to też siedziałam i traciła czas. Musze coś ze sobą zrobić. Pozdrawiam wszystkim przesyłam buziaki :* :* :*

Dziś jest ciężki dzień w szkole. Mam kartkówkę z informatyki. Właśnie za chwilę. Nie wiem czy coś umiem. Już wiem, że nie bardzo. Pytania beznadziejne… Potem sprawdzian z matmy. I wogóle nieciekawie. Mam nadzieje, że przynajmniej u mnie sie nic nie zepsuje. Bo mam chwilowo dobry humor. A wszytsko dzięki wyjazdowi i spotkaniu, przez które nie zdażyłam się nauczyć, a dzięki którym polepszył mi się humor.:)
Więc w sobotę rano pokjechaliśmy do Sobótki. Było fajnie, poszlismy na górę, mieliśmy zabawy, mszę, dużo było rozmów, poznawania się. Marcinek przyjachał po południu i został az do wieczora. W niedziele mieliśmy debiut z Gosią. I ogólnie czułam się tam rewelacyjnie:)
Potem wieczorkiem byłam na spotkaniu popielgrzymkowym. Było najpierw bardzo nudno i nieciekawie, ale potem się rozkręciło. I już nie mogę się doczekać Trzebnicy. Ale najpierw Wambierzyce:P

:DDDD:DDDD
:DDDD:DDDD
:DDDD:DDDD
:DDDD:DDDD
:DDDD:DDDD
:DDDD:DDDD
:DDDD:DDDD
:DDDD:DDDD
:DDDD:DDDD
Dobra straczy tych radości.:) No Ale musze się pochwalic, a co!!!! Zdałam prawko, oba, za pierwszym razem, bez większych błędów i problemów… Jestem z siebie dumna i wogóle… :) Jestem KIEROWCĄ I MOTOCYKLISTKĄ:):):):):):)!!!!!!!!!!
Cudownie i wogóle :)
Ale poza tym u mnie znowu się nic nie kręci… Ale mam nadzieję… Będzie lepiej:)

Co u mnie:)

2 komentarzy

Nie jest w sumie chyba źle.
Szkoła się zaczęła. Na początku zpanikowałam, ej no tak nas postraszyli tym wszystkim, że szczerze zaczęłam się bać. Ale to było wczoraj. Dziś postanowiłam, że to nie ma sensu. Wzięłam się porządnie za moją edukację i (choć to dopiero początek…. kupiałam sobie mnóstwo książek:) Jakoś nie sądzę, zeby mi się wszystkie przydały, ale widząc je wiem, że trza się zacząć uczyc:)trochę się jeszcze zastanawiam co zdawać. Ale sądzę i zawsze tak uważałam, ze pierwszy pomysł najlepszy, więc chyba zostawiam, jak miało być:) I nie mam zamiaru ajk niektórzy robić matury pod studia… Bo ja nie wiem co chcę studiować. Ale już wiem, co chcę zdać. A potem mnie oświeci co chcę studiować, to się przeniosę albo nadrobię. Spokojnie. Jakoś czuję się pewniej czytając wymagania i robiąc próbne matury:) Dużo wiem i umiem już i to mnie pociesza….

Co do życia towarzyskiego jet nieźle. Spotykam się ze znajomymi, jakoś poukładałam sobie czas, z Marcinem postanowiłam umawiac się bardziej konkretnie dzięki czemu mogę sobie zaplanować czas i zrobić wiele różnych rzeczy. Teraz M. pojechał do Warszawy i jest smutno:( ale niedługo wróci:) Poza tym ogólnie ludzie się jakoś rozjeżdżają. Pewnie dlatego, ze mam wielu znajomych na studiach a oni, cholery jedne:P mają jeszcze cały miesiąc wakacji…:P

Zły nastrój przeszedł, nie jest najgorzej. Przeciez inni mają gorzej. Jest całkiem nieźle. Tylko jedno mi pogarsza nastrój, to, że wiem, że przez najblizszy rok mój czas będzie wypełniony głównie nauką i ciężką pracą… Ale ja chyba lubię się uczyć?? W sumie tak mi się wydaje, że lubię:)

Źle i dziwnie…. Taki nastrój. Aż dziwne. Jeszcze wczoraj się wydawało, że jest tak pięknie. Ale nie jest. Bo nie zawsze może być. Potrzebuje szybko jakiejś zmiany, jakiegoś impulsu, który by mnie pociągnął dalej. Najgorzej, że to nie jest dół. Po prostu jakoś realnie na to patrząc wcale nie jest dobrze. Może ostatnimi czasy poprostu sobie to wmawiałam, że jest super. Chciałam, żeby tak było. Ładnie, miło, przyjemnie, bezstresowo. A nie ejst. Ale będzie. Będzie znowu. „Bo po nocy przychodzi dzień a po burzy spokój”


  • RSS