kobieta-zagadka blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2004

Dobrze

4 komentarzy

Jest dobrze, czuję się szczęśliwa.. Tylko szkoda, że się nic nie uczę. Ale czuję, że to nie jest to, co bym chciała robić aktualnie:) Więc nie robie tego. Choć ciągle mam nadzieję zacząć :). Moje postanowienie ostatnie wychodzi mi, choć częśto nie mam na to ochoty i sił, to jednak codziennie tam jestem. I potrzebuję tego. Jednak z tym jest o wiele lepiej, łatwiej żyć :). Ciesze się, że mogę tak żyć jak chcę, że mogę być tam, gdzie chcę. Że jestem szcześliwa.
Pouczę się troche.
Ale póżniej.
Narazie sobie pożyję… młoda jestem nie??:)

Dziś spontanicznie siadłam i zaczęłam zmieniać swojego bloga. Stwierdziłam, że musi tu być coś innego… Zastanawiałam się długo, aż ujrzałam to zdjęcie po prawej. Idealne. Piękne. Ciemna, skalista, wyboista droga, mnóstwo kamieni, niebezpieczeństw. Góry (bo to z Tatr), strome zbocza, ciągłą możliwość upadku. I Ono. Światło. Chrystus. Na ciężkich drogach mojego życia, oświetla drogę, pomaga, prowadzi. Dociera pomimo ciemnego lasu, gąszczu, chmur i mojej czesto niechęci. Dociera do mnie. Odwracam się od światła, przecież mnie razi, a jednak on świeci i zawsze jest ze mną… I czasem przypomina mi, że tylko w świetle, prawdzie i miłości jest sens ludzkiego życia.
Spotkanie. Jakieś dobre. Cudowna modlitwa, dobre słowa skierowane do moich przywar, złych zachowań. Mocne.
„Za pomocą języka wielbimy bowiem Boga i Ojca i nim przeklinamy ludzi stworzonmych na podobieństwo Boże. Z tych samych ust wychodzi błogosławieństwo i przekleństwo”. O jak czesto tak jest. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, jak trudno mi zapanować nad moim językiem, już nie mówiąc o myślach. Ale spotanie było dobre, wymodliłam się, umocniłam i wyszłam.
I zderzenie tego dobra Bożego z rzeczywistością. Spotkanie skończyło się.
I dwie kłotnie.
Kiedy Jezus jest blisko, szatan przychodzi jeszcze blizej.
Ile razy doświadczyłam tego? Po rekolekcjach, po pielgrzymce… Jak bardzo się tego boje, czasem tak bardzo, że rezygnuje z modlitwy, z przybliżania się, aby potem nie musieć walczyć. A jutro? Co bedzie jutro? Jak ja wrócę do domu… znowu z tego klimatu pielgrzymkowego, gdzie wszystko jest proste, łatwe, przyjemne, gdzie nie ma problemów, gdzie jest stała pokuta i uwielbienie? Stały kontakt z Bogiem. Wrócę znowu tu, aby walczyć z moja niechęcia, lenistwem, zbrakie odwagi do świadczenia własnym życiem o Bogu. Z tym światem, który takich, którzy prawgną wierzyc i wierzą, szybko zjada, zniewala, zagłusza…
To nie jest łątwe, to nie jest modne. Wierzyć.
Panie daj mi mocne pragnienie życia w wierze i miłości.
Amen.
P.S. Zamieściłam obok linki do Pajacyka i sztucznego serca. Chciałabym, aby każdy kto tu wejdzie na nie kliknął. To może komuś pomóc.

Wkręt :-) =

4 komentarzy
Wiecie, czego nie lubię, ale tak najbardziej??
Tego, że jestem bardzo dziwna.
Chodzi mianowicie o to, że nie lubię spokoju. Więc jak się czasem robi za nudno, to sobie znajduję coś do roboty.
I wtedy cała poświecam sie danemu przdsięwzieciu, ale tak bez reszty, pomimo to, że wiem, że to wkręt, że sobie to wymyśliłam.
I po pewnym czasie… zaczynam w to wierzyć naprawdę..:/
Tak właśnie teraz zaczynam się denerwowac, bo to, co sobie wymyśliłąm i śmiałam się z tego wraz ze wszystkimi, staje się powoli prawdą. Obsesją. Niedługo będzie mi potrzebny naprawdę jakiś lekarz **********log :P
Bo ja naprawdę się wkręciłam. I marzę nie o tym, żeby się wydostać, ale o tym, żeby…. No właśnie? Chyba, zeby poprostu tak w tym trwać. Nie chce się w tym rozwijać.
Przecież i tak bym sie nie odważyła.. więc o co mi chodzi? Nie wiem do końca. Ale mi dobrze z tym było, tylko czemu powoli przestaje być? Bo się robi zbyt realistyczne. Bo wierzę, że jest możliwe…
Ale wkręt był dobry, bo znowu bezbłędnie w niego uwierzyłam po pewnym czasie… Ile już było takich sytuacji w moim życiu, kiedy nagle wymylona rzecz, często w przypływie emocji, kierowała moim losem. W większosci ich załowałam. Bo to taki nierealny świat stwarzania sobie iluzji życia… Nie polecam…
DUZO WRAZEŃ. MAŁO PRAWDY.

„Szukajcie prawdy jasnego płomienia, szukajcie nowych nieodkrytych dróg”.

P.S. A niedługo Znaczy już w sobotę pielgrzymka do Trzebnicy… Czyżby znowu akcja pt „wkręt”?? :-) =

Co robić?

1 komentarz

Bal był super… Pomimo paru nieciekawych incydentów bawiłam się całkiem nieźle, aczkolwiek krótko…:/ Trochę mi nawaliło parę spraw. Ale było coś, czego nie zapomnę do końca życia. Cudowne.
Sytuacja przedbalowa za to była bardzo kiepska… Coś czuję, że zaczynam się robić jakas za bardzo kobieca. Odbija mi, czy co? Przecież zawsze miałam spokój takimi rzeczami, jak zastanawianie się, strojenie, malowanie, przebieranie, cały dzień poświęcanie na przygotowania. Nie było tego i było mi z tym super dobrze…
Wczoraj przesadziłąm. Cały dzień zmarnowany i i tak nie było tak jak miało być. Znaczy nie byłam zadowolona ze swojego wyglądu. Trudno :*
Dziś czeka mnie nauka.. Pewnie sobie poczeka, bo jakoś nie mam nastroju. Miałam krótką noc, łep mnie boli. Już powoli nauka zaczyna mi zwisać… To chyba niedobzre :? Przeciez matura za pasem…Co tu robić?

stop!

3 komentarzy

Zdołałam się zatrzymać na chwilę w pędzie codziennosci i napisać parę słów. W weekend byłam w Krakowie. Było tak, jak miało być, były fajne sytucje, ciekawe rozmowy, na które tyle czekałam…. Było wporządalu:) Choć wyobrażenia miałam bardziej wygórowane, może dlatego się nie zachwyciłam.
Mam tyle roboty, a tak mało czasu na wszytsko. Już nie patrzę nawet kiedy ostatnio zrobiłam coś dla siebie, albo dla rodziny. Szkoła pochłania mnie zupełnie. Jest tyle do roboty, a oni jakby się uparli i ciągle więcej, więcej, więcej…
Dziś grałam na spotkaniu. Ciekawe doświadczenie, muszę powiedzieć. Nawet dałysmy radę się zgrać i barka prawie wyszła:)
Zagubiłam trochę moje sumienie, gdzies poszło. Wydaje mi się, że wszystko mija koło mnie, że ja nie jestem niczemu winna, że wszystko robię ok :( Zagłuszyło się.Szkoda go trochę :P
Nie umiem matmy, dociera to do mnie coraz wyraźniej, szkoda tylko, że już muszę ją zdawac na maturze… Ale spokojnie, jeszcze czas jest. Może nie będzie tak źle.
Zatrzymac się w biegu poraz kolejny, spojrzeć z dystanem na siebie, swoje życie. Znaleść odniesienie, spokój, sens. Moj cel na najblizszy czas.
P.S. Mam malucha, jest ładny, niebieski
i wożę się nim do szkoły :)


  • RSS