kobieta-zagadka blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2005

Co jest?

1 komentarz

Nie wiem, co mi jest. Niby wszystko jest ok, ale czasem przychodzi chwila refleksji i okazuje się, że wszystko jakoś się nie trzyma kupy.
Właśnie płakałyśmy. Lubię takie chwile czasami. Są potrzebne:)Było przyjemnie. Ale teraz mnie oczy bolą i wiem, ze niepotrzebnie w smutku powiedziałam parę rzeczy.
Jutro ważny dzień. Może być sympatycznie:) Fajnie jest dla kogoś coś zrobić, sprawić komuś przyjemność. Szzcególnie jeżeli jest to taki fajny i dobry chłopak:)
Nie chcę już myśleć, zastanawiać się. Nie chcę niczego. Straciłam marzenia, plany, pragnienia.
Mam w sobie jakąś jedną wielką pustkę, która jednak jakby się ciągle niczym nie chciała zapełnić, jakby jej było dobrze tak, jak jest. Pustka chce zostać pustką. Ona widocznie jest dobrą pustką.

telefon

1 komentarz

Telefon pod każdą postacią to jest rewelacyjny wynalazek. Uważam, że prawie najlepszy jaki stworzono. Dzięki niemu mogę szybko i w każdej chwili przekazać komuś jakąś ważną informację.
Np. teraz leżę w łóżku chora. Nudzę się. I w żadnym wypadku normalnie nie mogłabym powiedzieć mamie czy sie dobrze czuję, przekazać koleżance, że nie przyjdę na spotkanie, itp.
W wakacje błogosławiłam ten wynalazek. Dzięki niemu miałam codziennie dłuuugie i bardzo ważne,owocne i potrzebne rozmowy z człowiekiem mieszkającym daleko i nie mogącym się ze mną spotykać.
Dzięki telefonom ludzie z różnych miast będących ze sobą w związkach mogą przetrwać łatwiej czas rozstania.
Czasami lepiej poznaje się człowieka przez tel bo nie krępuje nas czyjś wzrok, nie olśniewa nas jego piękno, możemy się otworzyć.
Bardzo również lubię sygnałki.Wtedy wiem, ze ktoś właśnie o mnie pomyślał. Może nie chciał rozmawiać, nie miał mi czegoś konkretnego do powiedzenia, ale chciał nawiązać ze mną swego rodzaju kontakt.
Wczoraj miałam telefon. Nagły, niespodziewany, może niepotrzebny… Zburzył mój spokój, ale przypomniał o pewnym cudownym wydarzeniu i związanym z nim ludźmi. Cudownie było. tak ślicznie i emocjonująco… :)
Niech jeszcze ktoś zadzwoni, niech zadzwoni i powie, ze chce sie pogodzić i normalnie się kolegować.
Niech mój telefon rozbrzmiewa sygnałami, głosami przyjaciół, ludzi dobrych prawych ale innych też. Niech każdy dzień obfituje w owocne rozmowy, wspaniełe chwile.
I niech…Niech ktoś do mnie zadzwoni, bo jestem chora i nudzę się okropnie.. :)
>hallloooooo!!!! słucham!!! a to ty, jak miło cię usłyszeć. Fajnie że dzwonisz, że nareszcie dzwonisz. Czekałam na Twój telefon tyle (dni lat godzin miesiecy)…

Zaskoczyły mnie ostatnie dwa dni. Bawiłam się naprawdę rewelacyjnie:) Nie żebym była trochę monotematyczna przez ten czas, ale niczego nie żałuję. Pośmiałyśmy się cudownie, skakałyśmy, podniecałyśmy się tym co zawsze, zabawa. Radość, miłość, spokój i poczucie bezpieczeństwa. Tak się czułam.
Myślę, że moja choroba się rozwija. Ale chyba mi z tym dobrze:)Beata jest super i się napewno przyczyni do pogłębienia owego schorzenia:P.
Zauważyłam ostatnio że moi starzy przyjaciele, z którymi nie mogłam się rozstać przez ostatnie 10 lat nagle zaczynają odchodzić… Czuję się nieswojo w owej sytuacji, ale byc może jakoś to przeżyję i zaakceptuję:) Poprostu to napewno oznacza jakiś nowy etap w moim życiu:)
Chciałabym już być po maturze i właśnie pakować się na pielgrzymkę. Albo chociaż niech już bedzie piątej:)

Byle do piątku… Ile to już razy :*

Nowy rok, 2005. Maj tego roku to będzie najgorszy maj w moim malutkim życiu. Probna matura wkońcu nie poszła mi tak źle, ale… mam potwornego lenia. Nic mi się nie chce. A tak dla odmiany mam teraz w domciu 3 rozgorączkowane osóbki :) Tu nawet jakbym bardzo chciała, nie ma się jak uczyć. Tyle się dzieje, tyle spotkań, tyle super rzeczy, osób.
W niedziele byłam w super cukierni. Pyszne ciasteczka. Polecam wszystkim. Teraz już tylko tam będę chodziła.
Głowa mnie boli.
Ktoś się bardzo na mnie obraził. Nie mam pojęcia za co. Ale jak to stwierdził: „nie ważne”. Bywa.
W weekend już będzie znowu super spotkanie. Zastanawiam się czy powinnam pójść czy zostać i się uczyć. Ale znając mnie i tak pójde:)
No więc jak zawsze w moim przypadku serce, czyli chwilowe emocje gurują nad rozsądkiem, który podpowiada coś całkowicie innego… Cóz:) I za to się lubię:)!!!

2004/2005

Brak komentarzy

Dopiero teraz jestem w stanie podsumować poprzedni rok i przemyśleć nadchodzący. Od sylwestra byłam przykuta do książek. Ale dziś mam wolne popołudnie. Oto co mi przyniósł poprzedni rok:
-w uczuciach i życiu osobistym niepewność, zagubienie, mnóstwo błędów, zła i sytuacji bardzo nie fer. Niezdecydowana, nieszczera, niewierna…
-rozczarowanie sobą, swoim zachowaniem
-życie obok siebie, jakby oglądając wszystko z boku nie mając wpływu na rozwój wypadków
-wiele nowych znajomości. Niektóre bardzo, bardzo potrzebne i wartościowe inne umocnione stały się ważnymi lub najważniejszymi, jeszcze inne stały się obojętne lub wręcz niepożądane…
-stare znajomości zmieniały się, ewoluowały, raz na dobre, raz na złe.
-zakończyłam 2 klasę i pierwszy semestr 3 klasy liceum. Nie do końca tak, jakbym chciała, ale…
-rozwinęłam swoją wiarę, pogłebiłam ją, zbliżyłąm się(chyba)
-w domu poznałam mojego brata jako dojrzewającą marudę buntującą się przeciwko światu a i z rodzicami to nie był za dobry czas
-zmarnowałam wiele, nie wykorzytałam nawet w 30% czasu jaki był mi dany, nie skorzystałam z okazji i niespodzianek od losu, olałam wiele wartościowych rzeczy
-spędziłam wiele miłych chwil,
-wylałam wiele łez,
-przegadałam wiele nocy,
-uwierzyłąm wielu ludziom,
-przez wielu zostałąm oszukana,
-oszukałam wielu i ogólnie….
Rok 2004 zaliczam do niezbyt udanych. Nie było dobrze.

Na 2005 rok życzę sobie niewiele. Tylko tyle,bym była fer w stosunku do siebie i postępowała bardziej odpowiedzialnie we wszystkich dziedzinach mojego nędznego życia.


  • RSS