Właśnie zaczyna się moja pierwsza w życiu sesja letnia. Podobno jest dużo gorsza niż ta zimowa i już zaczynam to widzieć. Przede wszystkim to juz nie jest jakaśtam powtóreczka z liceum, to kawał niezłej nauki. Na każdym kierunku. Jakby to tak poskładać to powinnam cały wolny czas siedzieć i się uczyć a jeszcze za mało by było. No i chodzić na zajęcia. Hehe:P chcieliby. Jakoś i tak zaliczę. „Oby”:)
Zdziwiłam się, że ktoś tu czasami zagląda… No cóż miło sie czasem pozytywnie zadziwić. :) Pozdrawiam i chciałam powiedzieć Uli, że wszystko dobrze zrozumiała. Już minął własnie miesiąc i 3 dni jak Piotrek jest moim narzeczonym. Trudne to trochę ze względu, że o wszystkim trzeba już myśleć w kategoriach obojga i na zawsze. I o takich sprawach jak dom, pieniądze, praca… Stara już jestem.
Tak czasem wydaje mi się „stara a głupia”. Ale z drugiej strony coraz częściej widzę jak okres głupiego buntu młodzieńczego się kończy. Już zaczynam słuchac rad mamy, nawet się czasami z nią zgadzam, już nie awanturuję się o każde gówno, które nie jest jak ja se umyśliłam. Juz palenie nie sprawia mi frajdy a raczej wstyd.Juz wcale nie podobają mi się glany i przekleństwa co 2 słowo. Moje życie nabiera innej formy. Zaczynam być kobieca i normalna chyba. Czasem mnie martwi, że już nie chcę przewracać świata do góry nogami, że nie buntuję się tak żywiołowo i nie mam tej chęci na głupoty. Już nie mam sił na balangi całonocne, starzeję się poprostu. Ale życie pędzi dalej. I mam nadzieję odzyskac werwę. Nie chcę popaść w marazm i bezsens. Ale często bardzo trudno mi znaleść złoty środek. tak trudno wybierać dobrze, własnie tak, żeby czuc że się żyje pełnią życia i jednocześnie robić tyle, aby inni nie cierpieli przez ciebie.