Sesja to najbardziej beznadziejny czas… Nie mam zwyczajnie o czym pisać. No bo co ja robię, poza tym, że udaję, że się uczę a w międzyczasie się opierdzielam? Przecież nie mogę se tak o poprostu wyjechać, bo potem jak nie zdam, to będę zła na siebie i wszyscy mnie zabiją… A tak siedzę, zaglądam czasami do książek, ale większość to patrze jak tu nic nie robić. Ale jakoś zaliczam.
Ciągle jestem zmączona, zaspana. I ciągle głowa mnie boli. Ostatnio byłam oddać krew, to mamusia mnie okrzyczała, ze przed sesją:P
Pojechałabym se na jakiś basen, nad jakieś morze, jezioro, gdziekolwiek… Byle daleko i w spokoju odpocząć… Poprostu odpocząć od szkoły, od zmartwień. I przed samotnością.
Już mi się płakać chce jak tylko se o tym pomyślę, ale Kaczor nie może o tym wiedzieć. Bo będzie mu trudniej. Mam nadzieję, że to szybciutko zleci… Wkońcu to tylko 2 miesiące… Tylko? kto wstawił tam to słowo… :(