Siedze sobie od niedzieli w Paryzu. I wspominam.

2 m2 w ktorych przezylismy pol roku, spacery po Montmatrze, nocne imrezki w dzielnicy lacinskiej, szwedanie sie pod wieza eiffla.

Probowalam powtorzyc spacer pod wieza, ale skonczylo sie nienajlepiej, troche nawalona ledwo sie wyrwalam z niebezpieczenstwa. Jedynie drink smakowal :P

Czekam, az P. przyjedzie i bedziemy szalec. To miasto ma w sobie cos :)

No chyba, ze siedzisz od 9-17 w biurza poza centrum a wieczorem ci sie nie chce ruszac do miasta, wtedy nie ma to znaczenia. Ale juz od jutra mam zamiar to zmienic. :)