Co to byl za wyjazd. Napakowany, mnostwo roboty, mnostwo czasu spedzonego na przygotaniu postera, prezentacji i wystapienia na konferencje. Ale jeszcze wiecej na imprezowaniu. Jedna noc w klubie z W. tance i szalenstwo do bialego (bardzo) rana. A potem kolejna w wiekszej grupie, ale rownie szalona noc. Dzialo sie. Bylo milo i wesolo. Ciekawe jak bedzie w M. Czy tak samo wesolo?