Minął miesiąc, odkąd pisałam. Co sie zmienilo? Niewiele… Są dni łatwiejsze i trudniejsze. Są chwile spokoju i szalone zmiany i wyjazdy. Jadę dzisiaj do Anglii, właśnie wróciłam z Polski. To był smutny dzień… kilka przemyśleń, trochę łez, dość miłę spotkania z rodzinką, spokój emanujący z tamtych miejsc… U nas życie pędzi nieubłaganie a w pędzie jak wiadomo łatwo zgubić istotę rzeczy…

Praca musi iść pełną parą od poniedziałku, trzeba pisać, trzeba publikować, trzeba przygotować się do konferencji w Bordeaux. Ciekawe jak tam będzie… dużo ludzi jedzie, z naszej sieci chyba z 7 osób. Jak będzie?

Wydawało się, że postanowiłam nie powtarzać głupich błędów w przyszłości, a czasem myślę inaczej.