W sumie nic ciekawego się nie dzieje. A jednoczesnie nie ma czasu, człowiek zabiegany w codzienności. Dzisiaj sen przypomniał mi stare czasy, potem aż nagrałam do Jo, która od 2 msc się nie odzywa. Mówiłam zazdrość, a jednak nie zazdroszczę, mówiłam, że jej fajnie, a nie było. Ale chyba zakończyła. I ja też w sumie już dawno, choć jak myślę o przyszłości, to czasem ściska mnie w żołądku.

Nerwowość czasem się pojawia. Ale czas naprawdę wszystko zmienia. Czas wszystko reperuje i pokonuje. Dziś współczuję Marcelowi, to jest okropne. Ale może z czasem…

Oh, ciekawe jak się potoczy kolejny dzień, kolejny miesiąc, rok i życie…. Ciekawe.