Piszę. Bo nie chcę całkiem przestać pisać. Ale w codzienności za bardzo nie potrzebuję tego. Jest dobrze, jest miło, jest spokojnie.

Zmieniają się priorytety, zmienia się życie, nowe znajomości dochodzą, stare odchodzą albo się zmieniają, albo niespodziewanie wracają, jak na sylwka.

Indie. Francja. Zimowy wstrętny Budapeszt ale z osobami, które czekają i chcą się widzieć. Wrocław z rodziną i przyjaciółmi, którzy są tacy sami od lat, zawieszeni tam, ale nie sposób ich wyciagnąć, choć na trochę do swojego życia. Nowi, przypadkowi ludzie, spotkani na wyjeździe czy w miejscu, którzy nieświadomie i nieintencjonalnie zmieniaja myślenie, wpisują się we wspomnienia, mówią coś, co zostaje na długo.

Zawieszenie, czekanie, stagnacja, bak planów i konkretnych marzeń. Szybko należy to zmienić, szybko!