kobieta-zagadka blog

Twój nowy blog

Zaskakujace jest to, jak niewiele sie tak na prawde wydarzylo dotychczas w moim zyciu. Szczegolnie tym uczuciowo zwiazkowym. Podsumowujac mozna powiedziec, ze takie naprawde istotne osoby to byly 2 (MZ. i LW.) mniej wazne i 3 (L. M. P.) wazniejsze. Do tego moznaby dopisac te kilka osob, ktore zabieraly mi mysli i marzenia w miedzyczasie, czyli miedzy innymi W, ktory nadal czasami wraca i oczywiscie L. o ktorym juz chyba na zawsze nie przestane myslec. Cos w tym jednak jest, ze poczatkowe porywy serca sa inne i wyjatkowe.

Z drugiej strony strasznie sie ciesze, ze moj stan o wielu juz lat jest ustabilizowany, ze nie przechodzi mi, ze jestem zakochana, i choc czasem zdarzaja sie wypadki chwilowe w mojej glowie, to szybko przechodza. Oby tak bylo zawsze!

Inne wspomnienio – przemyslenia juz sie nie maja tak dobrze, bo przyjazniowo nie jest tak kolorowo. Czas, odleglosc i nowe sytuacje zyciowe zmieniaja ludzi, relacje, wszystko sie zmienia. Mija czas i kazdy z nas jest inny. Dla mnie nadal to ma znaczenie i nie wyobrazam sobie, zeby mialo byc inaczej. Czesto mysle o tych dawnych relacjach, traktuje je jako najmocniejsze, szkoda mi tych ludzi, ze odeszli, ze moze nieraz ja odeszlam. A.S, A.P., M.S, K.Z., K.D., M.Kr, L.T, Wz – wszystko jakos odeszlo lub odchodzi w zapomnienie. A mnie nadal trudno sie z tym pogodzic. W takie dni, jak dzisiaj, chmurne, deszczowe, zimowe lub jesienne, pelne nostalgii czlowiek wspomina chwile, ktore kiedys rozjasnialy takie dni. Ten blog pomaga mi przejsc przez te sytuacje jeszcze raz, przypomina mi o niezlych latach mojego zycia. O czasach, gdy porywy serca i mysli byly bardziej burzliwe, gdy pasja nieraz bywala nad rozsadkiem. Z wiekiem ta gorliwosc przemienia sie w stagnacje i czlowiek czasem nawet zapomina, ze zyje. A ja chce nadal – czuc, zyc, byc!!!

Turandot

Brak komentarzy

Długa to byla opera. O czym myslalam? A no o Niemczech, o wyprawie w nieznane, o tym, zeby pójść znowu do fajnej restauracji, żeby schudnać, wygladac jak modelka… I to poczucie… Wino… i znowu nie chce się myśleć i nie chce się być.
I jeszcze jab… zdjecia, no zesz ku… No slabo…!

Znowu :) http://www.youtube.com/watch?v=yihUfPJ_WiY oraz http://www.youtube.com/watch?v=iymJgAqSHT0. Nie wiem, czy ktos poza mna pamieta te chwile w pokoju, pakujac rzeczy, puszczajac ta muzyke i zastanawiajac sie czemu nie moze tu zostac… A jednak zostal, mam nadzieje ze chce tu zostac, bedzie na zawsze. Moze teraz inaczej troche to wszystko traktuje, moze wtedy to bylo mocno gowniarksie, a jedna sie ciesze, ze potrafilo jakos przejsc na kolejny etap. Paczki i drugi to tez wspomnienia, ktore niestety skonczyly sie troche gorzko. Juz nie mowie o fuzonie i tamtych czasach, ktore calkiem sie posypaly. Troche ciezko o tym myslec… a jednak. Juz tyle lat minelo. Czlowiek zapomina, ale pewnych sytuacji nie zapomni. http://www.youtube.com/watch?v=w4gDHOlvaPM

Niby pieniadze nie zadza swiatem, ale dopiero teraz okazalo sie, jak duzo prosciej sie zyje, gdy nie trzeba liczyc kazdego grosza, gdy nie czekasz na wyplate, bo koniec miesiaca, kiedy na piwo nie musisz isc po 5, tylko mozesz juz dzis…. Imo dostal co jego, inne zobowiazania prawie gotowe. Wlasciwie to niedlugo mozna bedzie zaczac oszczedzac :P Dziwne.

Praca – w sumie nic sie nie dzieje, nic ciekawego nie zrobilam, ale mam nadzieje, ze jak wroci, to da mi artykul do pisania, skonczymy eksperyment z Va i moze cos z CD opublikujemy, jesli cos wyjdzie. Narazie to niedlugo dluuuuga przerwa w pracy. Sierpien w Pl, mam zamiar pospotykac sie z ludzmi, posiedziec z rodzinka i odpoczac z mama nad morzem. Potem Dania. Potem Wlochy. Potem..

Troche ekscytujace jest, ze dziewczyny niedlugo beda mialy dzieciaki. Ciekawe jak to bedzie. Duza roznica wieku, ale w sumie Hania juz np dorosla, zeby sie z Szymkiem pobawic, ich dzieciaki tez szybko dorosna.

U mnie zadziwiajaco dobrze. Kiedys czlowiek mial depresje co chwile, cos mu sie nie podobalo, o wszystko mial pretensje albo szukal ciagle czegos nowego. Dzis spokojnie jakos i pewnie i tak normalnie. Zadzwiiajaco normalnie. Oby nie do czasu. :)

Napisze cos szybkiego, na wegierskiej klawiaturze. Jest spoko, rodzinka, P, Sz, szczesliwie zyjemy w tym smiesznym kraju. Odczuwam lekka niewiadoma i stresik w pracy, ale ogolnie dobrze, ze czasy ogolnego stresu mam za soba. Wiedzialam, ze jak czlowiek dorosnie, to mu sie zycie spokojnie pouklada i uspokoi. Jest lepiej. Mam tylko wrazenie, ze zbliza sie jesien, a jesienna depresja w obcym panstwie i bez rodziny i przyjaciol jest jeszcze gorsza niz zazwyczaj :) Choc moze w tym roku uda sie jakos to ominac.

Czekam na jakies zwiedzanko, no i na umowe. Ale jakos mnie to nie stresuje. Mama pojechala, nastepny punkt laski w B, potem swieta, albo moze jakies odwiedziny na przelomie paz/list

:) happy

:)

Brak komentarzy

Mam wrażenie że az kilka dni zakończy się pewien etap mojego życia… Co wtedy zrobię?
Jak ma wyglądać kolejny rok, kazdy dzień z czego się będzie składał… Teraz było inaczej… Sz był mały… mieszkałam daleko… nie miałam weny.
Co zrobić? W jakim kierunku pójść? Jak się zachować?
No nic, trzeba coś będzie wymyślić….
A narazie skończyć wreszcie tą PM.

Widziałam się wczoraj z Agatą. Wspominałyśmy. Ale bardziej żałowałyśmy, że życie się zmienia. No i dziś zebrało mnie na przemyślenie sprawy mojego życia pod kątem relacji. Naprawdę żałuję, ze tyle ważnych, wspaniałych relacji musiało się zakończyc. Wiadomo, życie biegnie, zmienia się, czasy się zmieniają, etapy życia, ludzie się zmieniają, ja też. Ale wspominam dawne dni dość często i te wszystkie szczególne dla mnie relacje, tych cudownych ludzi, którzy kiedyś pojawili się w moim życiu, odcisnęli na nim piętno i odeszli… Właśnie chyba jestem po kolejnej takiej relacji… a raczej relacjach. Przyszedł czas, gdy i te, najważniejsze od iluśtam lat relacje odchodzą. To się czuje… I jest przykre! A jednocześnie zdaje się, ze nieuchronne. Po prostu przychodzi czasem taka chwila, gdy drogi ludzi, nawet najbardziej sobie bliskich powoli się rozchodzą. I powiem, ze dla mnie jest to bardzo przykre. Wiadomo, nigdy nie było tak, żeby człowiek został sam… całkiem sam. Możliwe, że takie rozstania w cudzysłowie oczywiście otwierają pewnie miejsce na nowe znajomości, przyjaźnie. Ale ja tak jak niektórzy ludzie mi znani nie należę do tych, którzy łatwo przekonują się do nowych osób, nie wbijają się od razu w towarzystwo i nie potrafią przyjaciół znaleść i pokochać w tydzień. Dlatego to tak boli, gdy inni to potrafią.

Nie wiem, jak sie dalej potoczy życie, wiec nie chcę nic przesądzać, ale na dzień dzisiejszy wejście w dorosłość pewnych osób przynosi mi cierpienie i samotność i poczucie opuszczenia. Chyba na tym zakończę. Lepiej mi… lubie sie wypisać:)

Lepiej jest, całkiem lepiej. Trochę mi przechodzi ta nostalgia… Wiosna coraz piękniejsza, słońce coraz wyżej a w sercach coraz weselej… Racja, że bywa różnie, ale nie jest źle. Ostatnio zdaje mi się że należałoby coś mienić, ruszyć znowu na podbój świata.. już trochę się opier**lałam.
Myślę, co z Nimi będzie. A raczej z nią. Nie wiem i ciągle się zastanawiam, czy powinnam mówić coś. Wszyscy wkoło mówią, ale nikt prosto w twarz… Chyba by trzeba. A znowu czy jest potrzeba, sens się wtrącać? każdy uczy się na własnych błędach.. ale pewne błędy są nieodwracalne, szczególnie dla pewnego typu ludzi. Co robić? Całą niedzielę prasując myślałam o tym. Nie wiem, czy… no kur*a nie wiem!! To jeden z poważniejszych dylematów ostatnich miesięcy… Z jednej strony nie chcę się wtrącac w tak poważną sprawę, nie chce mieć na sumieniu ew rozłąki, jeżeli miałaby przynieść nieszczęście, a z drugiej jeśli kiedyś miałaby płakać przez Niego, to wolałabym, żeby się rozstali, nawet jeśli to przyniesie chwilowe cierpienie.
Jest to masakra i najłatwiej jest mi o tym nie myśleć, ale to nie zmienia potrzeby podjęcia świadomej decyzji, rozmawiać czy nie…..
P. martwi się kasą, a raczej jej brakiem… ale ja wierzę, ze sobie poradzimy.
To tyle.

Zauważyłam, ze znowu nie pisałam… No cóż… widocznie są momenty w życiu w których tego nie potrzebuję. Na codzień zyję, życie biegnie i wtedy człowiek nie ma czasu się zastanawiać. A poza tym, gdy masz z kim pogadać, tak serio, od serca, komu możesz się wyżalić, wtedy… nie ma potrzeby.
Dziś nie jest taki dzień. Dziś jest znowu stresująco, obco i nieprzyjemnie. Czemu? Wspomnienia. Gdy wspominam, często łapie się na tym, że te wspomnienia nie nadają się do żadnej publikacji. Że nawet mnie zawstydza moje życie. Że to o czym myslę i czego mi brak już dawno powinno ulecieć z mojej głowy i serca. Teraz jest inny czas, nie ma co płakać nad wylanym mlekiem. Ale łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić. Never ever nie myślałam, że znowu powrócą tamte dni, a dziś wróciły ze zdwojoną mocą, najpierw w myśli, potem w śnie i dziś w myśli cały dzień. A tu jeszcze kalendarz nieubłagalnie przeciw mnie… muszę coś z tym zrobić.
Skończyłam 25 lat, mam rodzinę, męża, dziecko, mieszkanie, skończone studia (no prawie), paczke spoko przyjaciół, całkiem niezłe zycie ogólnie. I tylko czegoś brak, czegoś brak,… tylko czegos brak, czegoś brak… może urlopu.
„Uczę się Ciebie człowieku…” te słowa będą mi narazie towarzyszyły. Może mi przejdzie… może lepiej szybko.

coś

1 komentarz

Znowu jest 1 w nocy, znowu siedzę, przy kompie, czytając pierdółki i tak co dzień. Zdaje się, że przed czymś uciekam. Może przed sobą samą. Jestem zadowolona ze swojego życia, układa mi się dobrze. Tylko… Mam wiele przemyśleń. Wiele rzeczy chciałabym robić a nie mam jak.. a może tylko myslę, że nie mam jak. Szukam ciągle czegoś co może dać mi więcej szczęścia. Czy tak już będzie zawsze?
Czy nie mogę być szczęśliwa ze sobą, czy zawsze musi coś nie pasować? Może powinnam jakoś przywyknąć. Po prostu być wdzięczna za to co mam. Nie zazdrościć, nie szukać. Jest wiele osób, które by chciały być na moim miejscu. Tylko ja ciągle chciałabym być na innym :/
Spać. Już padam, więc można się położyc, bo gdy zacznę myśleć, już będę spała. Dobranoc.


  • RSS