kobieta-zagadka blog

Twój nowy blog

Dziś

Brak komentarzy

Dziś jest nawet spokojnie. Jakoś tak lepiej. Ostatnio było źle z moim samopoczuciem. Wkurzał mnie Szymon, wkurzał mnie Piotrek. Czyli tak na prawdę wkurzałam sie na siebie. Na swoje lenistwo, przez które wpadłam w samotną wegetacje nie posiadającą sensu i celu. Teraz jest lepiej.
Mama w szpitalu, Dziadek po ciężkiej operacji w śpiączce. Życie ludzkie jest kruche i ulotne. Śpieszmy się kochać ludzi.
Ten tydzień będzie dość trudny. Ani Piotrka, ani mamy, ani teściowej, ani pracy, ani studiów. Pewnie cały tydzień będę sama z dzieckiem. Znudzona, smutna i samotna. Trzeba coś pomyśleć. Boję się samotności. Nie lubię być ze sobą sam na sam. Wtedy widzę, jaka jestem. Szkoda, że nie mogę po prostu się ze soba nie spotykać. Tak by było łatwiej:)

Życie

1 komentarz

Dziś piątek! Lubię piątek, bo kończy tydzień. Nareszcie 2 dni spokojnie sobie posiedzę. Ten ostatnie dni są ciężkie. Mam dużo na głowie i jeszcze mniej czasu. Studia, jedne, drugie, praca, Szymek. Dziś zmieniłam temat pracy magisterskiej na chemii. Już nie piszę o dichroizmie a o tym, co robię w labie, czyli funkcjonalizacji nanoczęstek do biologicznych zastosowań. Będzie chyba lepiej niż z dichroizmem, choć może tamto już coś miałam zrobione, a to znowu zaczynam od zera. Muszę też wymyślić temat na socjologii, bo też już czas na pisanie. P ma prace, pracę mgr, życie.Poza tym mam dużo za duzo na głowie i wszystko słabo jakoś poukładane… stresuję się. Wszystko jest strasznie stresujące. Życie jest stresujące. No nic… jakoś to się poukłada. Musi. Jeszcze tylko ten rok przeżyć.

Ostatnio , gdzieś tydzień temu weszłam na dawny adres mojego bloga. Zdziwiło mnie, że to wszystko nadal tutaj jest. Jest dostęp do wszystkich notek, komantarzy. A obiecywali :P że po 6 miesiącach nieużywania skasują. A tu nic. W związku z tym postanowiłam poczytać co wypisywałam przez 5!!! albo i wiecej lat tutaj na tym blogu. Siedziałam 6 h, śmiałam się, na prawdę czasami usmiałam się nieziemsko, płakałam przypominając sobie niektóre emocje czy zdarzenia i dziwiłam się, że pamięć ludzka jest taka ulotna i niektóre świetne zdarzenia i wspomnienia już dawno wyrzuciłam z pamięci. Na prawdę się cieszę, że mam ten blog. Po tym jak przeczytałam to wszystko postanowiłam, że dobrze mieć takie miejsce, w którym opisuje się swoje uczucia, wtedy łatwiej żyć, a poza tym za kilka lat, czytając nawet luźno powiązane zdarzenia więcej sobie przypomnisz, niż nie pasiadając nic. Odzyskałam hasło. Spróbuję wrócić, znowu pisać, nie dla kogoś. Dla siebie za kilka, kilkanaście lat. 

Życie

3 komentarzy

Ciężko jest żyć, kiedy 2 miesiące nie ma się ukochanej osoby koło siebie.Trochę cos robiłam, ale większość czasu odpoczywałam. Rok szkolny mnie wymęczył. Nikomu nie polecam mieć tyle egzaminów i zaliczeń. Byłam w Warszawie, idę na pielgrzymkę i jeszcze imprezowałam sporo. Życie biegnie a wakacje najszybciej. Zostało jeszcze 11 dni do powrotu Piotrka. Przeżyję. Jadę na zakupy.

Sesja to najbardziej beznadziejny czas… Nie mam zwyczajnie o czym pisać. No bo co ja robię, poza tym, że udaję, że się uczę a w międzyczasie się opierdzielam? Przecież nie mogę se tak o poprostu wyjechać, bo potem jak nie zdam, to będę zła na siebie i wszyscy mnie zabiją… A tak siedzę, zaglądam czasami do książek, ale większość to patrze jak tu nic nie robić. Ale jakoś zaliczam.
Ciągle jestem zmączona, zaspana. I ciągle głowa mnie boli. Ostatnio byłam oddać krew, to mamusia mnie okrzyczała, ze przed sesją:P
Pojechałabym se na jakiś basen, nad jakieś morze, jezioro, gdziekolwiek… Byle daleko i w spokoju odpocząć… Poprostu odpocząć od szkoły, od zmartwień. I przed samotnością.
Już mi się płakać chce jak tylko se o tym pomyślę, ale Kaczor nie może o tym wiedzieć. Bo będzie mu trudniej. Mam nadzieję, że to szybciutko zleci… Wkońcu to tylko 2 miesiące… Tylko? kto wstawił tam to słowo… :(

Właśnie zaczyna się moja pierwsza w życiu sesja letnia. Podobno jest dużo gorsza niż ta zimowa i już zaczynam to widzieć. Przede wszystkim to juz nie jest jakaśtam powtóreczka z liceum, to kawał niezłej nauki. Na każdym kierunku. Jakby to tak poskładać to powinnam cały wolny czas siedzieć i się uczyć a jeszcze za mało by było. No i chodzić na zajęcia. Hehe:P chcieliby. Jakoś i tak zaliczę. „Oby”:)
Zdziwiłam się, że ktoś tu czasami zagląda… No cóż miło sie czasem pozytywnie zadziwić. :) Pozdrawiam i chciałam powiedzieć Uli, że wszystko dobrze zrozumiała. Już minął własnie miesiąc i 3 dni jak Piotrek jest moim narzeczonym. Trudne to trochę ze względu, że o wszystkim trzeba już myśleć w kategoriach obojga i na zawsze. I o takich sprawach jak dom, pieniądze, praca… Stara już jestem.
Tak czasem wydaje mi się „stara a głupia”. Ale z drugiej strony coraz częściej widzę jak okres głupiego buntu młodzieńczego się kończy. Już zaczynam słuchac rad mamy, nawet się czasami z nią zgadzam, już nie awanturuję się o każde gówno, które nie jest jak ja se umyśliłam. Juz palenie nie sprawia mi frajdy a raczej wstyd.Juz wcale nie podobają mi się glany i przekleństwa co 2 słowo. Moje życie nabiera innej formy. Zaczynam być kobieca i normalna chyba. Czasem mnie martwi, że już nie chcę przewracać świata do góry nogami, że nie buntuję się tak żywiołowo i nie mam tej chęci na głupoty. Już nie mam sił na balangi całonocne, starzeję się poprostu. Ale życie pędzi dalej. I mam nadzieję odzyskac werwę. Nie chcę popaść w marazm i bezsens. Ale często bardzo trudno mi znaleść złoty środek. tak trudno wybierać dobrze, własnie tak, żeby czuc że się żyje pełnią życia i jednocześnie robić tyle, aby inni nie cierpieli przez ciebie.

wiosna

3 komentarzy

Stwierdziłam, że nie długo wykasują mi tego bloga jak nic nie napiszę. Więc piszę, bo jest tu kawał dobrej historii mojego życia i nie chciałabym, żeby to przepadło. Może wrócę do pisania. Czasami to ważne, żeby mieć gdzieś swoje przemyślenia utrwalone.
Narazie nie jest rewelacyjnie, ale nawet dobrze… Jakoś daję radę na studiach, choć czasami różnie bywa. Fizyka i nieorganiczna źle mi poszły. Ale reszta do przodu. Z moim słodziutkim Kaczorem wszystko się najpiękniej układa. Czas narzeczństwa, który przeżywamy od tygodnia jeszcze jest troche niespokojny, ale myślę, że sobie wszystko spokojnie ułożymy. Kocham go nad życie i jestem pewna, że Pan Bóg pobłogosławi nam w naszym wspólnym zyciu.
Wielkanoc się zbliża, cudowne święta. Tylko w tym roku jakaś nieprzygotowana jestem wewnętrznie, duchowo. Coś nie mogę się pozbierać jeszcze w tym zabieganiu i zakochaniu, zeby znaleśc w sobie siłę i determinację na zywy i prawdziwy kontakt z Bogiem. Ale wierzę i mam nadzieję, że Pan Bóg mi pomoże w powrocie do Niego:)
Czytałam dobre książki: socjologiczne, religijne i zwyczajne… Jestem na powrót zafscynowana czytaniem. Jest tyle cudownych pozycji i wszystkie bym chciała przeczytać:) Teraz poluję na książkę „Inicjacja seksualna” Augustyna.
Jest piękna wiosna, piękna ale jeszcze trochę zimna. Cuję się jak nowonarodzona, odżywam do życia. Mam nowe siły do pracy. Oby wszystko się dobrze ułożyło a będzie cudownie.
BĘDĘ CIOCIĄ :P Śliczny maluszek już w listopadzie :D
Wszystkiego dobrego Michale z okazji urodzin :*
Dziś 13- szczęśliwy dzień. Wielki Czwartek-Dar Eucharystii. Oby Eucharystia stała się i dla mnie źródłem i szczytem życia.

wycieczka….

3 komentarzy

jestem sobie teraz na ycieczce u rodziny… nudzę się niemiłosiernie, że anwet postanowiłam naisać notke, co mi się nie zdarzało od wielu dni:D
po pierwsze skrót co u mnie: dwa kierunki, bardzo fajne, trafione, interesujące, rozwijające wszechstronnie, trochę niepołączone, i nieprzyszłosciowe, ale dające dużo radości i zajmujące duuuużo czasu. Dzięki czemu brak czasu i sił na głupoty, czego czasami brakuje. Dużo czytania, liczenia, trochę kartkówek i poruszania się komunikacją miejską. Grupy na studiach bardzo fajne, spoko ludzie, rozrywkowi, sympatyczni, pomocni:)
W życiu prywatnym dużo miłości i fajnego samopoczucia. Uwielbiam Go, Kocham i jest nam wspaniale, poza tymi momentami, kiedy się kłócimy, czyli często. Bo ja okropna jestem…. :/ Nie mam czasu na przyjaciół, wspólnotę, rodzinę… Życie mi trochę ucieka… i tak chyba będzie przez następne 5 lat… już trochę się tym męczę, ale myślę, że będzie coraz lepiej i nauczę się jeszcze efektywniej wykorzystywać czas mi dany.
A teraz siedze tu przed kompem, nie chce mi się uczyć jestem bardzo wkurzona, znudzona, wymeczona, stęskniona za moim ukochanym, i wogóle… Nie chce mi się myśleć a w czwartek mam koło z Algebry a w piątek Fizyka… :/ Żygam :( :(
POMOCY!!!! RATUNKU!!!! NIECH KTOŚ MNIE ZABIJE!!!! :(

Zastój

6 komentarzy

bo:
a) są wakacje.ciagle gdzieś w trasie, zajeta, zabiegana, rozjeżdżona:)
b) moje mieszane odczucia i myśli mnie samą bardzo martwią i przerażają a co dopiero innych. a to jednak publiczne miejsce.
c) mam takie nowe malutkie marzenie – umrzeć pocichu i po prostu. Więc narazie umieram dla towarzystwa. Potem dla świata.

Zryłam sobie beret. Znalazłam poważny problem. W sobie, głęboko. I zaczął mi przeszkadzać. Poważnie. Teraz próbuję coś z nim zrobić, ale to trudne jest. Bo to problem naprawdę poważny i głęboko ukryty. Dowodem na to może być, ze nigdy wcześniej go nie zauwazyłam, a istniał we mnie od dawna :D
Niektórzy potrafią być wybitnie szczerzy. I za to dzięki. I za tych, co potrafią być subtelni też dzięki. Za wszystko i wszytskich dziękuję codzień.
Jak mi przejdzie, a mam nadzieję, ze się kiedyś tak stanie, to bedzie ok. Narazie znowu jest źle:)


  • RSS